Przez lata Zachód nazywał Kirgistan „wyspą demokracji” w morzu autorytaryzmów. Kraj trzech rewolucji, pierwszej kobiety-prezydentki w Azji Środkowej i jednocześnie mrocznego zwyczaju porywania panny młodej. Emilia Sułek jedzie tam z jednym pytaniem. Co zostało z nomadów, których Związek Radziecki siłą przywiązał do ziemi?
Kirgistan w obiektywie Emilii Sułek – kraj, który nie pasuje do żadnej szufladki
Kirgistan przez lata był pupilkiem Zachodu — przykładem, że demokracja jest możliwa w tak trudnym regionie jak Azja Środkowa. Z tych samych powodów sąsiedzi nie zawsze traktowali go poważnie. W Uzbekistanie czy Kazachstanie często straszono „scenariuszem kirgiskim” – wizją chaosu i nieustannych zmian władzy. W ciągu trzydziestu lat niepodległości kraj ten przeszedł bowiem aż trzy rewolucje, napędzane nadużyciami elit i korupcją.
To miejsce ogromnych kontrastów. W 2010 roku Roza Otunbajewa została pierwszą kobietą-prezydentem w historii regionu, podczas gdy w mniejszych miejscowościach silny patriarchat wciąż dyktuje zasady życia. To napięcie między tradycją a nowoczesnością, między nomadyczną wolnością a radzieckimi schematami, stanowi serce nowej książki Emilii Sułek.
Pytanie o tożsamość – co odkrywa reportaż „Baranie oko”?
Emilia Sułek, antropolożka z doktoratem Uniwersytetu Humboldtów i laureatka prestiżowych nagród literackich, nie jest w tym regionie turystką. Do Kirgistanu jedzie z konkretnym pytaniem: co zostało z nomadyzmu po dekadach radzieckiego osiedlania? Przez stulecia pasterstwo kształtowało psychologię społeczną Kirgizów. ZSRR zmienił to systematycznie poprzez kolektywizację i urbanizację.
W reportażu „Baranie oko” autorka sprawdza, czy wraz z końcem wędrówek skończyła się też pewna forma wolności. Choć jurty wciąż stoją na pastwiskach, tryb życia uległ nieodwracalnej zmianie. Sułek bada, jak współcześni Kirgizi definiują swoją tożsamość w świecie, który zmusił ich do osiadłości.
Sülüktü i Otradnoje – Emilia Sułek o miejscach zapomnianych
Autorka nie szuka odpowiedzi w nowoczesnej stolicy. Jej droga prowadzi do miejsc, które zniknęły z mapy globalnej uwagi: do zamkniętych kopalń węgla, opustoszałych ośrodków wydobycia uranu jak Minkusz czy wiosek, gdzie produkcja haszyszu stała się jedynym sposobem na przetrwanie. W Sülüktü śledzi rywalizację prawosławnego księdza z adwentystami, a w Otradnoje obserwuje dziewczyny trenujące hokej na kartoflisku.
To obrazy, których nie znajdziemy w żadnym przewodniku. Właśnie dlatego publikacja Emilii Sułek jest tak ważna. Pokazuje kraj nie przez wskaźniki polityczne, lecz przez codzienność ludzi żyjących na marginesie marginesu. To portret społeczeństwa, które próbuje odnaleźć sens w postradzieckiej rzeczywistości.
Dlaczego Kirgistan i książka Emilii Sułek są ważne właśnie teraz?
Kirgistan, który przez lata dawał nadzieję na demokratyzację regionu, dziś niebezpiecznie skręca w stronę autorytaryzmu. Historia opisana przez Sułek to pytanie o to, czy demokracja w postsowieckich społeczeństwach może zapuścić korzenie, czy pozostaje jedynie chwilowym eksperymentem. Autorka nie daje prostych odpowiedzi, lecz pozwala mówić samym Kirgizom.
Poprzez opowieści o hokeju na kartoflisku i wierze w wolność zapisaną w genach, poznajemy kraj, który mimo braku wędrówek, wciąż czuje się nomadyczny w duchu. „Baranie oko. Reportaż z Kirgistanu” ukazuje się nakładem Wydawnictwa Czarne 10 czerwca 2026 roku. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć współczesną Azję Środkową.


