Energia, harmonia, pieniądze. Jak miejsca mocy stają się paliwem dla współczesnego człowieka
Prawdziwy odpoczynek to nie ucieczka od świata, lecz powrót do siebie. To hasło zyskuje nowe znaczenie w dobie permanentnego przebodźcowania. Walka o biowitalność jest dziś kluczową strategią. O energii, naturze i kreacji życia opowiada Grażyna Wrona – twórczyni Polskiego Centrum Biowitalności – mazowieckiego kompleksu Manor House SPA**** Pałac Odrowążów*****.
Fundamenty wizji
Byli Państwo związani z branżą modową, a dziś prowadzą Państwo miejsce, które mierzy energię w jednostkach Bovisa. Jaki był ten kluczowy moment lub myśl, która skłoniła Państwa, jako przedsiębiorców, do tak głębokiej zmiany kursu i uczynienia z Pałacu Odrowążów Polskiego Centrum Biowitalności?
Początkowo prowadziliśmy z mężem sieć sklepów wielobranżowych w Radomsku, z którego oboje pochodzimy. W 1993 roku skupiliśmy się już wyłącznie na modzie męskiej. Rynek miał wtedy wyraźną lukę – brakowało garniturów dla klasy średniej. W sprzedaży były albo bardzo tanie produkty kiepskiej jakości, albo modele zdecydowanie zbyt drogie. Postanowiliśmy ją wypełnić i szybko staliśmy się rozpoznawalną marką.
Pod koniec lat 90. popyt na klasyczne garnitury, marynarki i eleganckie spodnie zaczął jednak gwałtownie spadać. Właśnie w tym się specjalizowaliśmy, dlatego zmiana była dla nas szczególnie dotkliwa. Jednocześnie Polska otworzyła rynek na importowaną odzież. Pojawiła się ogromna konkurencja – zarówno znane, globalne marki, jak i tania produkcja z Azji. Nie mieliśmy szans wygrać tej rywalizacji. Brakowało kapitału, doświadczenia dużych firm i ich know-how w marketingu czy reklamie. Dlatego zdecydowaliśmy się zakończyć tamtą działalność i zacząć od nowa.
Przełom nastąpił, gdy kupiliśmy Pałac Odrowążów. Dla mojego męża był to sposób na uratowanie niszczejącego zabytku. Ja od dawna marzyłam o stworzeniu miejsca z ideą. Tak rozpoczął się nasz nowy etap – trudny, ale dający ogromną satysfakcję.

Minęło już ponad ćwierć wieku. W tym czasie odkrywaliśmy potencjał posiadłości w Chlewiskach i krok po kroku budowaliśmy jej filozofię. Można powiedzieć, że rozwijaliśmy się razem z Manor House. Dziś to nie tylko pięcio- i czterogwiazdkowy hotel z historią sięgającą XII wieku i od lat najlepszym w kraju holistycznym SPA. To także Polskie Centrum Biowitalności – przestrzeń, w której harmonia natury i człowieka pozwala poczuć, że jesteśmy częścią większej całości. Mamy wpływ na własne życie i naprawdę wszystko jest możliwe.
Luksus czy misja? Koncepcja „Polskiego Centrum Biowitalności” sugeruje, że nie jest to tylko hotelowa usługa, ale rodzaj misji. Co to oznacza w praktyce i dlaczego właśnie w dzisiejszych czasach, pełnych przeciążenia informacyjnego, biowitalność jest ważniejsza niż tradycyjny wellness?
Zdecydowanie misja. Współczesny człowiek żyje w napięciu, pod presją bodźców i informacji. Coraz trudniej o prawdziwy odpoczynek i regenerację. Gdy myślimy o relaksie, skupiamy się zwykle na ciele fizycznym. Tymczasem to tylko nasze „ubranie”, „wehikuł”, dzięki któremu odbieramy świat zmysłami: wzrokiem, słuchem, węchem, smakiem i dotykiem.
Istota ludzka jest czymś większym. Stanowi jedność umysłu, ciała i ducha, a także subtelnych poziomów energii łączących te sfery. Posiadamy wiele ciał energetycznych – delikatniejszych niż fizyczne – opisywanych w różnych kulturach pod rozmaitymi nazwami. Na tym gruncie rodzi się biowitalność: naturalna siła życiowa, energia podtrzymująca zdrowie i harmonijny rytm człowieka z naturą oraz z tym, co wewnętrzne. To stan równowagi, w którym energia życiowa – określana jako chi, ki, prana, mana czy energia orgoniczna – może swobodnie krążyć w organizmie.
Biowitalność sięga głębiej niż tradycyjny wellness. Obejmuje przywracanie harmonii na poziomie fizycznym, emocjonalnym, mentalnym i duchowym. W takim stanie człowiek odzyskuje naturalną zdolność samouzdrawiania, wewnętrzny spokój i radość istnienia. To odpowiedź na współczesny chaos poprzez powrót do natury i bardziej świadome życie.

Wierzymy, że właśnie teraz ludzie szczególnie potrzebują miejsc, które pomagają im odzyskać energię i wewnętrzną równowagę. W Manor House tworzymy przestrzeń sprzyjającą wyciszeniu. Pomagamy podnieść wibracje organizmu, oczyścić ciało i umysł oraz doświadczyć głębszego kontaktu z samym sobą. Dbamy o dobrostan całościowo, obejmując troską ciało fizyczne i wszystkie jego ciała subtelne. Służy to przywróceniu harmonii i naturalnego przepływu energii.
Wasz park to fascynujące połączenie historycznego dziedzictwa (XII-wieczne korzenie, stajnia Platera) z symbolami kulturowymi i energetycznymi (Piramida Horusa, Labirynt z Chartres, Witalna Wioska). Jak udało się stworzyć spójną filozofię z tak wielu, pozornie odległych elementów?
Nie ma tu elementów pozornie odległych – wszystko tworzy jedność, wszystko żyje i stanowi przejaw Stwórcy. Historia, natura i duchowość splatają się w całość, w której przeszłość przenika teraźniejszość.
Dzieje posiadłości w Chlewiskach obejmują dziewięć stuleci. W 1135 roku powstał drewniany dwór rycerski, w XV wieku zastąpił go murowany zamek, a w XVI stuleciu przebudowano go w duchu renesansu. Do dziś zachwyca architekturą i świadczy o kolejnych epokach. Duch miejsca nadaje całemu kompleksowi wyjątkową energię. Zabytkowa stajnia hrabiego Platera, przykład XIX-wiecznej architektury folwarcznej, wciąż emanuje spokojem i elegancją dawnych czasów.
Posiadłość otacza dziesięciohektarowy park krajobrazowy w stylu angielskim, pełen pomnikowych drzew, przypałacowych stawów i miejsc mocy. Każdy symbol i każda przestrzeń niosą tu własną opowieść. W parku znajdują się miejsca mocy: Kamienny Krąg, Ogród Zen czy duża Piramida Horusa, która łączy duchowość Egiptu, geometrię sakralną i energię kosmiczną (mniejsza piramida stoi w Gabinetach Bioodnowy). Labirynt z katedry w Chartres odtworzono jako ścieżkę na lądowisku dla śmigłowców – to droga do wewnętrznego skupienia, medytacja w ruchu.
Witalna Wioska SPA nawiązuje do tradycji słowiańskich – życia w zgodzie z naturą, wspólnotą i rytmem Ziemi. W starej lodowni zgromadziliśmy rzeźby Bogów i Bożków Słowiańskich, przybliżając mało znaną słowiańską mitologię. Droga łącznikiem między pałacem a strefą SPA & Wellness prowadzi ścieżką afirmacji, zapisanych także głagolicą i runami, tworząc przewodnik dla tych, którzy chcą zajrzeć w głąb siebie. Wszystkie elementy tworzą spójną filozofię Manor House – pomagają odzyskać naturalną harmonię i poczuć się częścią większej całości.
Mierzalna regeneracja – wpływ energii na umysł i ciało
Skala Bovisa. Mówią Państwo o miejscach, gdzie energetyka sięga 30 000 jednostek Bovisa. Jak wytłumaczyliby Państwo tę ideę sceptycznemu, ale zmęczonemu profesjonaliście? Jak nauka o energetyce przestrzeni przekłada się na realną, namacalną korzyść dla organizmu, redukcję stresu i wzrost kreatywności?
Skala Bovisa opisuje poziom biowitalności, czyli energii życia, którą emanuje miejsce, przedmiot lub organizm. U zdrowego człowieka wartość neutralna to około 6 500 jednostek Bovisa. Miejsca mocy osiągają często kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt tysięcy jednostek. Przebywanie w przestrzeniach o wysokiej energetyce wzmacnia organizm – wracają siły witalne, a częstotliwość energetyczna człowieka rośnie. W miejscach o niskiej biowitalności dzieje się odwrotnie: energia spada, pojawia się zmęczenie i gorszy nastrój.
Sceptycy oczywiście się zdarzają, choć oddziaływanie energetyczne Ziemi opisuje czysta fizyka, potwierdzona badaniami. W przestrzeniach o wysokiej biowitalności ciało szybciej się regeneruje. Umysł odnajduje równowagę, poprawia się koncentracja i ogólne samopoczucie – niezależnie od tego, czy ktoś w to wierzy. Wątpiących zapraszam do Manor House, aby mogli sami doświadczyć tych zjawisk. Nasz kompleks to jedno z ważniejszych energetycznie miejsc w Polsce. Potwierdzone przez Leszka Matelę promieniowanie ziemskie sięga tu nawet do 30 000 jednostek Bovisa. Pobyt w takim otoczeniu działa jak reset. Wycisza układ nerwowy, obniża poziom kortyzolu, przywraca klarowność myślenia, spokój i kreatywność.

Wiele osób po pobycie w Manor House SPA mówi, że odzyskało energię, równowagę i lekkość działania. Na naszym terenie można świadomie korzystać z energii biowitalnej. Służą temu spacery po Ogrodzie Medytacji, odwiedziny Miejsc Mocy, terapie energetyczne oraz koncerty mis i gongów tybetańskich. Wszystkich zainteresowanych pogłębieniem wiedzy zapraszam na blog Manor House „Alchemia Zdrowia”.
Kąpiele leśne (shinrin-yoku) są modne. Jednak w Manor House SPA dodajecie Państwo ścieżkę historyczną i energetyczną. Na czym polega innowacja Państwa podejścia? Czy jest to świadoma medytacja w ruchu, która ma inny cel niż zwykły spacer po lesie?
W Manor House kontakt z naturą traktujemy jak proces biowitalny – sposób na uspokojenie układu nerwowego, odzyskanie równowagi i głębsze odczuwanie własnego ciała. Shinrin-yoku, czyli uważne zanurzenie się w lesie, pozwala wyostrzyć zmysły: zapach wilgotnej ziemi, szelest liści, ciepło słońca na skórze, cichy przepływ powietrza między gałęziami. To proste doświadczenia, a jednak potrafią przywrócić lekkość i jasność myśli. U nas ten rytuał spotyka się dodatkowo z historią i duchową energią miejsca.
Spacer po rozległym, zabytkowym parku wokół Pałacu Odrowążów staje się podróżą – nie tylko w przestrzeni, lecz także do wewnętrznego źródła spokoju. Tematyczne ścieżki prowadzą przez kolejne warstwy tego terenu. Przyrodnicza pozwala wsłuchać się w rytm ekosystemu i odkrywać bogactwo lokalnej flory oraz fauny. Historyczna otwiera opowieść o dawnych gospodarzach, starych budowlach i śladach, które pozostawili. Energetyczna natomiast prowadzi do miejsc mocy: Kamiennego Kręgu, Ogrodu Zen, spirali i labiryntu energetycznego oraz Piramidy Horusa.

Każde z tych miejsc emanuje subtelnym spokojem, który sprzyja oczyszczeniu i regeneracji. Tu natura działa jak przewodnik. Harmonizuje ciało, koi myśli i pozwala, by zwykły spacer zmienił się w cichy rytuał uważności. Wystarczy kilka kroków, aby zrozumieć, jak bardzo potrzebujemy takich chwil – prostych, a jednak przemieniających.
W Waszych terapiach obecna jest hawajska filozofia HUNA. W jaki sposób uczycie Państwo Gości, jak to proste, ale głębokie prawo przenieść z parku czy SPA do codziennego życia – np. do zarządzania zespołem, radzenia sobie z kryzysem lub podejmowania kluczowych decyzji?
Hawajska filozofia Huna, szczególnie zasada Makia mówiąca, że energia podąża za uwagą, jest jednym z punktów odniesienia w naszym podejściu do pracy z intencją i uważnością. W Manor House często powtarzamy, że kierunek myśli wpływa na jakość codziennych doświadczeń – w zgodzie z inną zasadą Huny, Ike, według której świat wygląda tak, jak go postrzegamy. To prosta, ale wymagająca praktyka: obecność, z jaką wchodzimy w kontakt z otoczeniem, nadaje kształt temu, co czujemy i jak reagujemy.
Wielu Gości przyjeżdża do nas z poczuciem przyspieszenia – napięci, zmęczeni ciągłą gotowością do działania, trochę jakby zapomnieli, że można oddychać wolniej. Potrzebują momentu, by zwolnić rytm dnia i pozwolić sobie na zwykłe „tu i teraz”. Zasada Manawa przypomina, że moc tkwi w chwili obecnej, a pobyt w Polskim Centrum Biowitalności daje przestrzeń, by to sprawdzić w praktyce. Kontakt z naturą, kojące masaże, kąpiele, dźwięki mis i gongów, biowitalne rytuały – to doświadczenia, które pozwalają znów poczuć własne ciało, uspokoić umysł i odzyskać miękkość spojrzenia na świat.
Kiedy człowiek zatrzyma się choć na chwilę, łatwiej zauważa, że myśli również mają swój ciężar i kierunek. Huna uczy, by je obserwować z łagodnością i świadomie układać wewnętrzny dialog. Dzięki temu jej zasady mogą towarzyszyć nie tylko podczas pobytu w Manor House, lecz również w codziennych sytuacjach: w pracy z zespołem, w rozmowach, w podejmowaniu decyzji. Wtedy uważność staje się nie tyle techniką, ile sposobem bycia – spokojniejszym, bardziej klarownym, bliższym wewnętrznej równowagi.
Przyszłość i dziedzictwo – inwestycja w harmonię
Coraz więcej biurowców i przestrzeni miejskich implementuje elementy biofilne. Czy uważa Pani, że w przyszłości projektowanie powinno być kierowane nie tylko estetyką i funkcjonalnością, ale przede wszystkim biowitalnością, aby tworzyć przestrzenie, które wspierają produktywność i zdrowie?
Każdy element otoczenia wpływa na nasze samopoczucie. Formy, światło, dźwięki i kolory nie są wyłącznie estetyką, lecz subtelnym językiem energii, który oddziałuje na nastrój i motywację. Edgar Cayce już przed stuleciem zauważał, że barwy niosą określone wibracje i potrafią wzmacniać albo osłabiać siłę życiową. Zieleń pomaga odzyskać równowagę, błękit uspokaja i porządkuje myśli, złoto budzi poczucie obfitości, a biel oczyszcza i uwydatnia intencję. Świadome korzystanie z kolorów w przestrzeni staje się więc sposobem na budowanie harmonii – w domu, pracy i w miejscach, w których spotykamy się z innymi.
Coraz wyraźniej widać, że przyszłość projektowania powinna obejmować nie tylko funkcję i wygląd, lecz także biofilność – naturalną potrzebę bliskości z naturą, która wpływa na zdrowie, emocje i poziom energii. W Manor House od lat tworzymy przestrzenie, które pomagają odzyskać wewnętrzny spokój. Wybieramy drewno, kamień, naturalne żywice i rośliny. Dbamy o światło słoneczne, obecność wody, akustykę i komfort ruchu. W naszych wnętrzach pojawiają się formy inspirowane naturą: łuki, fale, runy, harmonijne proporcje i symbole świętej geometrii, takie jak kwiat życia czy piramidy.
Szczególnym przykładem takiego podejścia są domy kopułowe. Ich kształt współgra z naturalnymi prawami przyrody, a jednocześnie sprzyja równemu przepływowi energii. Kopuły wyciszają umysł, redukują napięcie, wspierają regenerację organizmu i wprowadzają poczucie stabilności. Dlatego tak ważna jest dla nas inwestycja, którą sfinalizujemy w przyszłym roku – kompleks murowanych domów kopułowych. Dziewięć z nich, ustawionych w kręgu, zaprojektowaliśmy jako pokoje hotelowe, natomiast największa, centralna kopuła stanie się miejscem spotkań, warsztatów, koncertów i sesji jogi.
Zawsze byłam zwolenniczką przestrzeni, które łączą człowieka z naturą. Takich, które nie tylko cieszą oko, lecz naprawdę wspierają zdrowie, koncentrację, emocje i równowagę wewnętrzną. Bo otoczenie, w którym żyjemy i pracujemy, nie jest tłem – to współtwórca naszej codzienności.
Obserwujemy trend tzw. podróży regeneracyjnych. Czy prawdziwy, współczesny luksus to już nie marmury i złoto, lecz brak chloru w basenie, powietrze wolne od smogu i maksymalna harmonia otoczenia? Jak widzą Państwo przyszłość rynku usług, który musi walczyć z globalnym wypaleniem zawodowym?
Dokładnie tę filozofię rozwijamy od lat. Coraz wyraźniej widać, że luksus nie ma dziś wiele wspólnego z blichtrem czy nadmiarem. Coraz częściej oznacza czas, uważność i gotowość, by naprawdę odpocząć. Cisza nie jest wtedy brakiem dźwięków, lecz stanem, w którym wszystko w nas uspokaja się i układa. To przestrzeń, w której słychać naturę, własny oddech i rytm serca — miejsce, gdzie tempo myśli zwalnia, a zmysły zaczynają pracować pełniej. Właśnie dlatego rośnie zainteresowanie podróżami regeneracyjnymi, które nie ograniczają się do krótkiego relaksu, lecz dają głębsze doświadczenie równowagi.

W Manor House tworzymy przestrzeń wypełnioną spokojem i pozytywną energią. To hotel przeznaczony dla dorosłych, bez gwaru dzieci i głośnych atrakcji, bo tylko w pełnym wyciszeniu można wsłuchać się w siebie. Regenerację wspieramy poprzez kontakt z naturą, spacery po parku, pracę z oddechem, kąpiele w bezchlorowym basenie, solach i dźwiękach mis oraz gongów. Do tego masaże, zabiegi, energetyczne terapie, rytuały służące zdrowiu i proste chwile relaksu w strefie SPA&Wellness.
Wierzymy, że prawdziwy luksus to powrót do naturalności — do doświadczeń, które wzmacniają ciało i wyciszają umysł. Goście coraz częściej szukają miejsc oferujących spokój, czyste powietrze, dobrą jakość snu i jedzenie przygotowane z troską. W pędzie codzienności to właśnie takie warunki pozwalają odzyskać kontakt z tym, co istotne.
Globalne zjawisko wypalenia zawodowego pokazuje, jak potrzebne są przestrzenie wolne od nadmiaru bodźców. Przyszłość hotelarstwa widzę właśnie w kierunku świadomej regeneracji — tam, gdzie holistyczne podejście do człowieka zastępuje dawną definicję luksusu. Bo to nie marmury i blask metali, lecz cisza, oddech, biowitalność i dobre energie stają się dziś prawdziwą miarą dobrostanu.
Ratowanie zabytku i stworzenie tak unikalnego miejsca to ogromna praca. Co by Państwo chcieli, aby Goście wynieśli z Manor House SPA – nie jako wspomnienie pobytu, ale jako trwałą lekcję dla ich życia i pracy?
Zależy nam, aby Goście opuszczali Manor House SPA nie tylko wypoczęci i pełni energii, lecz także świadomi, że życie bywa piękną, boską grą. Nie chodzi w niej o zwycięstwa czy porażki, ale o samo doświadczanie — z radością, wdzięcznością i uważnością — chwil łatwych i tych, które wymagają wysiłku.
To, co spotykają u nas: harmonia miejsca, troska o każdy detal, energia płynąca z natury, jest zaproszeniem do takiego właśnie przeżywania codzienności. Nasz kompleks od lat rozwija się jak żywa metafora życia — ruchliwa, poszukująca, otwarta na zmiany. Przypomina, że najważniejsze decyzje rodzą się nie tylko w rozumie, ale również w intuicji i ciszy serca.

Chcemy, by każdy odwiedzający Manor House odkrył w sobie radość tworzenia, ciekawość świata i zaufanie do własnej wewnętrznej mocy. Bo życie — podobnie jak pielęgnowana przez nas przestrzeń — jest sztuką doświadczania, a nie jedynie przetrwania. To proces współtworzenia z naturą, z energią, z tym, co większe od nas.
Na zakończenie jedno przesłanie: prawdziwy odpoczynek zaczyna się wtedy, gdy zwalniamy, wsłuchujemy się w siebie i w naturę. W ciszy wolnej od pośpiechu i nadmiaru można wreszcie usłyszeć to, co naprawdę ważne.

