„Hjem. Na północnych wyspach” – Tromsø jako metafora domu w czasach migracji i globalizacji.
Czy można znaleźć dom na krańcu świata? Ilona Wiśniewska, jedna z najważniejszych polskich reporterek, w swojej nowej książce „Hjem. Na północnych wyspach” (premiera 10 września, Wydawnictwo Czarne) pokazuje, że Tromsø – miasto na dalekiej północy Norwegii – jest miejscem, gdzie pytania o przynależność i tożsamość nabierają wyjątkowej aktualności.
Tromsø – laboratorium globalizacji
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Tromsø było niewielkim miasteczkiem zasypanym śniegiem. Dziś to dynamiczny ośrodek akademicki i turystyczny, trzecie co do wielkości miasto Arktyki. Rocznie przyciąga milion osób, głównie w poszukiwaniu zorzy polarnej. Na jego ulicach spotykają się przedstawiciele 140 narodowości.
Tromsø jest więc studium przyspieszonej globalizacji. Pokazuje, jak lokalna gospodarka może rosnąć w oparciu o turystykę, naukę i otwartość na migracje. Jednocześnie ujawnia napięcia: między lokalnością a napływem obcych, między ochroną przyrody a presją komercjalizacji.
Hjem – dom jako wartość uniwersalna
Tytułowe hjem oznacza dom, przystań, gniazdo. Autorka pokazuje, że jego znaczenie jest płynne. Czasem to miejsce narodzin, innym razem przestrzeń, którą wybieramy świadomie.
W Tromsø „dom” staje się wspólnym mianownikiem doświadczeń ludzi i ptaków, migrantów i rdzennych mieszkańców. Dlatego książka Wiśniewskiej jest nie tylko opowieścią o Arktyce, ale też refleksją o potrzebie zakorzenienia w świecie pełnym ruchu i niepewności.
Reporterka z perspektywą globalną
Ilona Wiśniewska od lat mieszka w północnej Norwegii. Jej wcześniejsze książki – od „Białe” po nagrodzony Grand Pressem „Migot” – pokazywały, jak życie w ekstremalnych warunkach kształtuje relacje społeczne. Tym razem autorka idzie krok dalej. Sama staje się bohaterką opowieści i pyta, co oznacza dom w epoce migracji i zmian klimatycznych.
Dlaczego to ważne dziś?
Z perspektywy biznesu i kultury Tromsø opisane w „Hjem” jest metaforą współczesności. Pokazuje, jak społeczności radzą sobie z napływem nowych ludzi, jak adaptują się do presji turystycznej i jak redefiniują pojęcie „domu”. Co więcej, są to pytania, które dotyczą nie tylko Arktyki, ale także Warszawy, Berlina czy Nowego Jorku.


