Rekordowe wsparcie dla kina. Wrocław i Dolny Śląsk stawiają na film jako inwestycję w przyszłość.
Ponad 2,4 mln zł – tyle wynosi tegoroczny budżet Dolnośląskiego i Wrocławskiego Funduszu Filmowego. To najwyższa kwota w historii programu, który od lat wspiera produkcje powstające w regionie. Skala zainteresowania również okazała się bezprecedensowa: napłynęły 32 wnioski, dwa razy więcej niż w poprzednich edycjach.
Fundusz, działający od 2008 roku i od tego roku funkcjonujący pod nową nazwą, jest wspólną inicjatywą samorządu województwa i miasta Wrocławia. Dolnośląskie Centrum Filmowe pełni rolę koproducenta, dzięki czemu inwestycje w kulturę nabierają wymiaru biznesowego.
Kino jako narzędzie rozwoju regionu
Decyzja o rekordowym budżecie nie jest przypadkowa. Władze samorządowe coraz wyraźniej traktują produkcje filmowe nie tylko jako wsparcie dla twórców, ale też jako inwestycję w wizerunek, turystykę i gospodarkę lokalną. Obecność ekip filmowych to dodatkowe miejsca pracy, a gotowe produkcje promują region na międzynarodowej scenie.
Widać to w przykładach z poprzednich lat. Dolnośląskie Centrum Filmowe współfinansowało już ponad 90 filmów, w tym „Dziewczynę z igłą” Magnusa von Horna, która miała premierę w Cannes i trafiła do oscarowego wyścigu. Wrocław i Dolny Śląsk stają się w ten sposób marką samą w sobie – rozpoznawalnym miejscem na mapie europejskiej kinematografii.
Od Pawlikowskiego po lokalne historie
Tegoroczna pula środków – 2,42 mln zł – pozwoliła wesprzeć dziewięć produkcji. Wśród nich są zarówno międzynarodowe projekty, jak najnowszy film Pawła Pawlikowskiego Vaterland z Sandrą Hüller w obsadzie, jak i debiuty młodych polskich twórców czy dokumenty dotykające lokalnej historii.
Do dofinansowanych filmów należą m.in.:
-
Każda z nas – dramat o kobietach w obozie Ravensbrück, współreżyserowany przez Annę Jadowską.
-
Śmieszny człowiek Macieja Buchwalda – komedia kręcona w całości we Wrocławiu.
-
MnieNie Jakuba Radeja – fabularny debiut z Legnicą w tle, opowiadający o przemocy i zemście.
-
Bogowie pamięci Kamila Króla – dokument o twórcach polskiej rewolucji komputerowej z zakładów Elwro.
-
Ostatni turnus w Lądku Piotra Strojnowskiego – opowieść o lokalnym DJ-u, którego życie zmienia powódź.
Taki przekrój pokazuje, że fundusz nie ogranicza się do wsparcia uznanych nazwisk, ale stawia także na projekty związane z lokalnością i pamięcią kulturową regionu.
Film jako ambasador regionu
Wrocław i Dolny Śląsk coraz mocniej inwestują w tzw. soft power – budowanie wizerunku poprzez kulturę. W przypadku filmu to szczególnie skuteczna strategia, bo każda produkcja trafia do międzynarodowej widowni. Obrazy nakręcone we Wrocławiu czy Legnicy mogą stać się dla widzów pierwszym kontaktem z regionem – i zachętą do odwiedzenia go w rzeczywistości.
Przykładów nie trzeba szukać daleko: widać to po sukcesach innych europejskich lokalizacji filmowych, jak hiszpańska Girona po premierze „Gry o tron” czy irlandzkie Skellig Michael po „Gwiezdnych wojnach”. Dolny Śląsk, z bogatą historią, różnorodnymi pejzażami i rosnącym zapleczem produkcyjnym, ma podobny potencjał.
Więcej niż kultura
Choć na pierwszy plan wysuwają się nazwiska twórców i artystyczna wartość projektów, realne znaczenie tego wsparcia jest szersze. To strategia, która łączy kulturę, gospodarkę i promocję międzynarodową. Dzięki niej Wrocław i Dolny Śląsk nie tylko budują swoją tożsamość, ale też inwestują w gospodarkę kreatywną – sektor, który coraz częściej uznawany jest za motor rozwoju nowoczesnych gospodarek.


