Marcin Meller i szkoła w Etiopii to pomysł, który ma dać konkretną przyszłość dzieciom zniszczonego wojną regionu Tigraj. W latach 2020–2022 toczył się tam krwawy konflikt, który według szacunków Unii Afrykańskiej i lokalnych duchownych pochłonął od pół miliona do 600 tysięcy ofiar. Walki, epidemie i głód zdemolowały niemal 90 procent infrastruktury edukacyjnej. Dziś ponad milion dzieci w tym rejonie świata pozostaje poza jakimkolwiek systemem nauczania.
Dzieci, które idą kilkanaście kilometrów przez góry
W większych tigrajskich miastach placówki oświatowe powoli wracają do życia, ale na prowincji szkoła średnia wciąż graniczy z cudem. Polak od lat regularnie podróżujący po Etiopii postanowił wybudować szkołę nie w bezpiecznym ośrodku regionalnym, lecz w malutkiej wsi Maigua. To tam młodzi ludzie każdego dnia pokonują pieszo kilkanaście kilometrów po górskich szlakach, byle tylko zdobyć jakiekolwiek wykształcenie.
„Kiedy zobaczyłem skalę zniszczeń i młodych ludzi, którzy mimo wszystko wciąż chcą się uczyć, zrozumiałem, że nie wystarczy o tym opowiadać. Trzeba zrobić coś konkretnego” — podkreśla były korespondent wojenny.
Fundacja MeBeata i fach w ręku zamiast emigracji
Plan pomocy dojrzewał przez lata kolejnych wypraw. Meller założył Fundację MeBeata. To słowo w języku tigrinia oznacza „początek” — której celem jest nie tylko postawienie murów dla młodzieży w wieku od 12 do 18 lat, ale także długofalowe utrzymanie placówki. Na miejscu mają pracować lokalni nauczyciele przy merytorycznym wsparciu wolontariuszy z Polski.
Program nauczania wykroczy poza standardową teorię. Uczniowie zdobędą konkretny zawód: budowlańca, hydraulika, opiekuna medycznego, fryzjera czy specjalisty od nowoczesnego rolnictwa. To umiejętności, na które jest ogromny popyt na miejscu. Działacze chcą dać młodym ludziom fach do ręki, by nie musieli opuszczać rodzin i wędrować setek kilometrów w poszukiwaniu szansy na przeżycie. Najzdolniejszym szkoła otworzy ponadto drogę na studia.
Długopis za 4,99 zł na budowę szkoły
Do projektu ma szansę dołączyć każdy. W sklepach stacjonarnych oraz w sklepie internetowym sieci Rossmann pojawiła się limitowana seria trzech długopisów w etiopskich barwach, zaprojektowanych specjalnie na potrzeby tej inicjatywy. Cały przychód ze sprzedaży — 4,99 zł za sztukę — trafia bezpośrednio na plac budowy w Maigua. Akcja trwa do wyczerpania zapasów.
To kolejna prospołeczna inicjatywa sieci po Szlachetnej Paczce, akcjach z Fundacją TVN czy angażujących projektach wizerunkowych z gwiazdami. Choć jednostkowa kwota wsparcia wydaje się skromna, w realiach wiejskiego Tigraju każde kilka złotych przekłada się bezpośrednio na to, czy konkretne dziecko z wioski Maigua dostanie swoją ławkę w klasie.

