8 C
Wrocław
czwartek, 12 marca, 2026
Strona głównaKultura i SpołeczeństwoKsiążkiMiejsca których już nie ma. Blizny Marty Tomczok
reklama

Miejsca których już nie ma. Blizny Marty Tomczok

-

Miejsca, których już nie ma – Marta Tomczok szuka ich w pamięci ludzi i krajobrazie

Premiera: 4 marca 2026 r., Wydawnictwo Czarne

Na mapie Polski istnieją punkty, które formalnie przestały istnieć kilkadziesiąt lat temu. Nie figurują w spisach miejscowości. Nie mają nazw ulic ani ocalałych cmentarzy, a ich dawne fundamenty spoczywają dziś pod gigantycznymi zwałowiskami lub lustrem wody. Te wsie i osady przetrwały jednak w głowach ludzi, którzy zostali z nich przed laty wysiedleni. Marta Tomczok, badaczka kultury przemysłowej, w swojej najnowszej książce wyrusza na poszukiwania tych utraconych światów. „Blizny. Krajobrazy po przemyśle” to nie tylko zapis znikania, ale przede wszystkim próba utrwalenia ludzkiego głosu, który przez dekady był zagłuszany przez huk maszyn górniczych.

Marta Tomczok szuka ich w pamięci ludzi czyli warsztat badaczki traumy

Marta Tomczok na co dzień pracuje na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Śląskiego, gdzie zajmuje się kulturą węgla oraz regionami przemysłu ciężkiego. Jej wcześniejsze prace dotyczyły literatury Zagłady i pytania o to, do kogo należy pamięć o traumie. To doświadczenie okazuje się kluczowe w nowej publikacji. Ktoś, kto potrafi słuchać o ostatecznej utracie, wie, jak podejść do tematu wysiedleń przemysłowych, które choć odbywały się w czasie pokoju, dla wielu rodzin okazały się równie nieodwracalne.

Wielkie uprzemysłowienie PRL i cena energetycznego skoku

Po 1945 roku Polska wkroczyła w fazę gwałtownej industrializacji, która wymagała „czystego” terenu pod gigantyczne inwestycje. Pod kopalnię węgla brunatnego Bełchatów zniknęło co najmniej dziesięć wsi. Natomiast ich mieszkańcy, zakorzenieni tam od pokoleń, zostali przeniesieni do betonowych bloków w nowo powstałym mieście. Podobny los spotkał miejscowości w okolicach Turowa, Głogowa czy Konina. Rybarzowice, Wigancice Żytawskie czy Bogomice to dziś nazwy widmo. Marta Tomczok dokumentuje, że nie były to jedynie operacje administracyjne, ale brutalne przerwanie ciągłości rodzinnej historii. Proces był likwidacją sadów, studni i grobów, które definiowały tożsamość wysiedlanych społeczności.

Pęknięcie pokoleniowe w cieniu kopalnianych hałd

Badania prowadzone w regionach dotkniętych wysiedleniami ujawniają fascynujące, choć bolesne pęknięcie między pokoleniami. Dla osób urodzonych w pierwszej połowie XX wieku opuszczenie rodzinnych stron było katastrofą życiową, często kończącą się przedwczesną śmiercią z żalu. Z kolei dla ich dzieci ta sama zmiana oznaczała cywilizacyjny awans: stałą pracę w kopalni, dostęp do nowoczesnej edukacji i miejskich wygód. Tomczok z ogromną wrażliwością notuje te sprzeczne relacje, nie próbując rozstrzygać, kto ma rację. Autorka daje wybrzmieć obu stronom, pokazując, że postęp zawsze ma swoją ciemną stronę, zapisaną w rodzinnych kłótniach przy niedzielnym stole.

Krajobraz po przemyśle i rany, które nie chcą się zagoić

Książka trafia do rąk czytelników w przełomowym momencie. W 2026 roku kopalnia Bełchatów kończy wydobycie w swoim pierwotnym polu, które docelowo ma zostać zalane wodą. Jednak transformacja energetyczna to nie tylko rekultywacja terenu, ale też mierzenie się z fizycznymi pozostałościami przeszłości. Hałdy nasycone metalami ciężkimi czy nagłe zapadliska to żywe dowody na to, że przemysłowa przeszłość wciąż oddziałuje na naszą codzienność. Tytułowe blizny w książce Tomczok nie są tylko metaforą literacką – to precyzyjny opis stanu ziemi i psychiki ludzi, którzy wciąż czują fantomowy ból po utraconym krajobrazie.

Dla kogo jest publikacja Blizny Marty Tomczok

To lektura dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć ludzki wymiar gospodarczych przemian Polski. Dla czytelników śledzących transformację energetyczną przez pryzmat wskaźników i regulacji, „Blizny” oferują niezbędną przeciwwagę. To książka o tym, czego nie znajdziemy w raportach rocznych spółek wydobywczych: o prawie do pamięci i trudnym procesie godzenia się z utratą małej ojczyzny. Podobnie jak lokalne projekty archiwizacji wspomnień, praca Marty Tomczok ratuje od zapomnienia historie ostatnich świadków świata, który dosłownie zapadł się pod ziemię w imię wyższej konieczności.

Krajobraz po przemyśle to nie tylko wyrwa w ziemi — to wyrwa w zbiorowej pamięci, która nie zarasta tak szybko jak hałda porosła rokitnikiem.

Chcesz mieć wpływ na to, o czym piszemy? Jesteś ekspertem lub masz wiedzę na temat, który mógłby zainteresować naszych czytelników? Podziel się nim: redakcja@forcenews.pl

reklama

Targi, konferencje, szkolenia

Znajdź kluczowe targi i konferencje. Inwestuj w siebie i buduj swoją pozycję w branży.

reklama

POLECANE WYDARZENIA

reklama