Ernest Hemingway usunął z tekstu samego siebie, jednak pozostawił bezwzględną prawdę o innych. Tworząc portrety bogaczy z Key West, ryzykował przy tym poważne pozwy sądowe. Co więcej, opisywał rzeczywistość tak dokładnie, że bez większego trudu można było rozpoznać prawdziwe pierwowzory bohaterów.
Już 27 maja nakładem Wydawnictwo Marginesy do księgarń trafi wyjątkowe wznowienie książki Mieć i nie mieć. Nowe tłumaczenie przygotował Jan Dzierzgowski, uznawany za jednego z najbardziej cenionych i wszechstronnych tłumaczy literatury anglojęzycznej w Polsce.
Tym razem czytelnicy otrzymają nie tylko odświeżony tekst, lecz także autorskie posłowie tłumacza. Dzięki temu nowe wydanie pozwala spojrzeć na powieść zarówno z perspektywy literackiej, jak i współczesnego kontekstu społecznego.
Powieść pisana na krawędzi dwóch światów
Pierwsze wydanie książki z 1937 roku wywołało spore zamieszanie. Była to czwarta powieść w dorobku autora i jedyna, której akcję osadził w Stanach Zjednoczonych. Praca nad nią trwała dwa lata, podczas których Hemingway nieustannie kursował między słoneczną Florydą a ogarniętą krwawą wojną domową Hiszpanią. Krytycy literaccy przyjęli tytuł chłodno, wytykając mu rzekomy brak spójności. Sam autor również nie krył irytacji. Uległ naciskom wydawcy i połączył kilka osobnych opowiadań w jedną fabułę, co uważał za strukturalny błąd.
Mimo dyskusyjnej formy, treść uderzała z ogromną siłą. Żadne inne dzieło Amerykanina nie zawiera tak mocnego oskarżenia dzikiego kapitalizmu. Główny bohater, rybak Harry Morgan, próbuje uczciwie zarobić na utrzymanie rodziny, wynajmując kuter zamożnym turystom. Jeden z bogatych klientów bezczelnie go oszukuje. Zostawiony bez środków do życia Morgan wchodzi na drogę przestępstwa. Zaczyna nielegalny przemyt alkoholu oraz ludzi między Kubą a Florydą. Każda kolejna decyzja spycha go na margines i bezpowrotnie zamyka drzwi do dawnego, bezpiecznego świata. To brutalne studium tego, co system robi z uczciwym człowiekiem w obliczu skrajnej biedy.
Cenzura w Key West i wycięte sceny
Hemingway spędził na Florydzie ponad dekadę, dzięki czemu doskonale znał lokalne układy. Ta wiedza stała się zarzewiem konfliktu. Pisarz bezlitośnie obnażył styl życia bogatych właścicieli luksusowych jachtów. Przerażeni prawnicy i przyjaciele autora doradzili mu drastyczne cięcia w manuskrypcie, by uniknąć towarzyskiego i finansowego skandalu.
Z zachowanych dokumentów wynika, że autor zdecydował się na jeszcze jeden, niezwykle intrygujący krok. W pierwotnej wersji rękopisu znajdowały się sceny, w których bohaterowie dyskutowali o… samym Hemingwayu. Postaci nazywały go bez ogródek „wielką łajzą”, zarzucając mu unikanie ciężkiej pracy oraz polityczny oportunizm. Twórca uznał jednak, że taka bezpośrednia obecność wewnątrz fikcji literackiej zniszczy realizm opowieści i całkowicie wycofał te fragmenty przed drukiem. Czas pokazał, że książka obroniła się sama. Zainspirowała Hollywood do stworzenia trzech adaptacji filmowych, w tym kultowego czarnego kryminału z 1944 roku z Humphreyem Bogartem w roli głównej, do którego scenariusz współtworzył sam William Faulkner.
Przekład wyostrzający społeczne tło
Nowe tłumaczenie autorstwa Jana Dzierzgowskiego pozwala polskim czytelnikom odkryć ten tytuł na nowo. Do tej pory książka pozostawała w głębokim cieniu takich arcydzieł jak „Komu bije dzwon” czy „Stary człowiek i morze”. Dzierzgowski, z wykształcenia socjolog, doskonale wyczuwa ukryte w tekście napięcia klasowe. Jego bogaty dorobek obejmuje zarówno literaturę piękną, jak i wymagające publikacje historyczne. Ta unikalna perspektywa pozwoliła mu idealnie oddać specyfikę oryginału, który jest fascynującą hybrydą reportażu, powieści sensacyjnej i przypowieści moralnej.
„Mieć i nie mieć” po latach wciąż stawia niewygodne pytania o granice ludzkiej godności w obliczu bezwzględnego systemu gospodarczego. To idealny moment, by nadrobić zaległości i sprawdzić, jak brzmi Hemingway pozbawiony dawnej, cenzorskiej patyny.

