Immunoterapia daje nadzieję w raku trzonu macicy. Dlaczego część pacjentek nadal nie może z niej skorzystać?
Rak trzonu macicy, zwany też rakiem endometrium, to jeden z najczęstszych nowotworów ginekologicznych. Dotyka głównie kobiety po menopauzie. Choć nie mówi się o nim tak często jak o raku piersi czy szyjki macicy, jego liczba rośnie – a wraz z nią umieralność. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, do 2040 roku liczba zgonów z jego powodu może wzrosnąć aż o 60 procent.
Wzrost ten wiąże się przede wszystkim ze stylem życia. Otyłość, brak ruchu, cukrzyca i nadciśnienie to główne czynniki ryzyka.Według szacunków, nadwaga może być czynnikiem wpływającym nawet na jedną trzecią wszystkich przypadków.
Objawy, których nie można lekceważyć
Jednym z niewielu „plusów” tej choroby jest to, że daje dość wczesne i wyraźne objawy. Najczęstszym sygnałem jest krwawienie z dróg rodnych po menopauzie – i to aż u 90 procent chorych. U kobiet, które jeszcze miesiączkują, mogą pojawić się plamienia między miesiączkami lub nietypowo obfite krwawienia.
Nie każde takie krwawienie oznacza nowotwór, ale zawsze wymaga szybkiej wizyty u lekarza.
Przełom w diagnostyce zmienił podejście do leczenia
Jeszcze kilka lat temu leczenie raka trzonu macicy było bardzo ograniczone. Dziś sytuacja wygląda inaczej, bo lekarze potrafią lepiej zrozumieć, z jakim dokładnie typem nowotworu mają do czynienia.
Od 2023 roku w Polsce obowiązuje nowy sposób klasyfikowania tego raka, który uwzględnia jego cechy genetyczne. Dzięki badaniom molekularnym wiadomo, że nie każdy rak trzonu macicy jest taki sam. Można je podzielić na dwie główne grupy:
-
Nowotwory „widoczne” dla układu odpornościowego – to one najlepiej reagują na immunoterapię.
-
Nowotwory „niewidoczne” (tzw. zimne guzy) – te niestety dużo trudniej leczyć nowoczesnymi metodami.
Nowoczesne leczenie działa – ale nie dla wszystkich
Pacjentki z tzw. „gorącym” guzem typu 2 mają możliwość skorzystania z immunoterapii – metody leczenia, która wspomaga układ odpornościowy w zwalczaniu nowotworu. W Polsce można ją stosować w ramach specjalnego programu refundacyjnego.
Problem w tym, że tylko 2 na 10 pacjentek mają właśnie taki typ nowotworu. Reszta – czyli aż 80 procent – nie ma jeszcze dostępu do skutecznej, nowoczesnej terapii. Nadal muszą polegać na starszych, mniej skutecznych metodach.
Nadzieja dla pozostałych pacjentek
Naukowcy nie rezygnują. Trwają badania nad nowymi terapiami, które mają sprawić, że również tzw. „zimne” guzy staną się bardziej wrażliwe na immunoterapię. Jedna z metod polega na połączeniu leków – takich, które modyfikują środowisko nowotworu, z lekami immunologicznymi.
Pierwsze wyniki są bardzo obiecujące: czas bez nawrotu choroby może się nawet podwoić. To sygnał, że jesteśmy coraz bliżej przełomu dla większej grupy chorych.
Co możemy zrobić już teraz?
Kluczem do skutecznego leczenia jest wczesna diagnostyka i poznanie typu nowotworu. Im szybciej lekarz wie, z jakim rakiem ma do czynienia, tym lepsze są szanse na dobranie odpowiedniej terapii.
Dla pacjentek i ich rodzin oznacza to jedno:
Nie ignoruj objawów, zadbaj o badania i pytaj lekarza o możliwość wykonania diagnostyki molekularnej.
Dla decydentów:
Czas na rozszerzenie dostępu do innowacyjnych terapii dla szerszej grupy kobiet.
Współczesne osiągnięcia medyczne znacząco przyczyniły się do postępu w leczeniu raka trzonu macicy. Dziś część pacjentek ma szansę na skuteczne leczenie, które jeszcze kilka lat temu było nieosiągalne. Ale większość wciąż czeka na swoją kolej. Zapewnienie szerszego dostępu do immunoterapii może ocalić życie tysiącom kobiet i powinno stanowić jeden z kluczowych priorytetów zdrowia publicznego w Polsce.


