Ostatni proces Tobiasa Bucka o rozliczeniu z nazistowską przeszłością
Bruno Dey miał siedemnaście lat, kiedy trafił do KL Stutthof. Zbyt słaby na front, został skierowany na wartowniczą wieżę. Nie zabił nikogo własnoręcznie – tak przynajmniej twierdził. Do partii nazistowskiej również nie należał. Stał na straży, patrzył, słuchał krzyków z komór gazowych. Siedemdziesiąt pięć lat później, w 2020 roku, stanął przed sądem w Hamburgu jako dziewięćdziesięciotrzyletni mężczyzna, oskarżony o współudział w zamordowaniu 5232 osób.
Tobias Buck, dziennikarz urodzony w Niemczech i redaktor naczelny „The Financial Times”, śledził ten proces i zadał sobie pytanie fundamentalne: jak kraj uczy się uznawać własne winy? Wynik tej refleksji to książka „Ostatni proces. Niemieckie rozliczenia z nazistowską przeszłością”, która 26 stycznia będzie wydana przez Wydawnictwo Czarne.
Niemiecki system prawny chroniący zbrodniarzy i dekady milczenia
Przez dziesięciolecia niemieckie sądy odpowiadały na pytanie o winę strażników obozowych jednoznacznie: nie. W Republice Federalnej Niemiec skazano 6700 nazistów, najczęściej na krótkie wyroki lub grzywny. Tłumaczono, że naprawdę winni byli tylko ci, których już nie można osądzić – przywódcy III Rzeszy. Wszyscy inni tylko wykonywali rozkazy.
„Jeden przestępca i sześćdziesiąt milionów pomocników” – ironizował pewien profesor prawa. Mechanizm był prosty: aby skazać strażnika obozowego, trzeba było udowodnić jego bezpośredni udział w konkretnym morderstwie. Standard praktycznie niemożliwy do spełnienia, biorąc pod uwagę sposób funkcjonowania obozów zagłady. Setki tysięcy zbrodniarzy wojennych unikały sprawiedliwości. Życie toczyło się dalej, milczenie stawało się normą.
Przełom w orzecznictwie i odpowiedzialność pomocników machiny śmierci
Zmiana nastąpiła dopiero w 2011 roku, kiedy skazano Johna Demjanjuka, ukraińskiego jeńca wojennego, który został nazistowskim kolaborantem. Wyrok ustalił nowy precedens: można skazać kogoś jako pomocnika nazistowskiej machiny śmierci, nawet jeśli nie popełnił indywidualnych morderstw. Wystarczyło, że był częścią systemu, który te mordy umożliwiał.
W praktyce oznaczało to coś paradoksalnego. Najwyżsi nazistowscy przywódcy zostali osądzeni w Norymberdze. Komendanci obozów i administratorzy – wielu z nich otrzymało łagodne wyroki lub w ogóle uniknęło odpowiedzialności. Szeregowi strażnicy, którzy bezpośrednio mordowali, byli ścigani za morderstwa. A potem, w XXI wieku, przyszła kolej na wszystkich, którzy pracowali w obozach – tyle że do osądzenia pozostali głównie niskiego szczebla funkcjonariusze, sekretarki, urzędnicy. Ci, którzy dożyli dziewięćdziesiątki.
Osobista podróż autora Tobiasa Bucka w poszukiwaniu prawdy
Buck nie pisze tylko o Deyu i niemieckim wymiarze sprawiedliwości. Jego rodzina milczała o doświadczeniach z okresu nazistowskiego. Dziadek autora miał swoją rolę i swoją odpowiedzialność w tamtych czasach. Książka staje się podróżą przez to milczenie – próbą zrozumienia, dlaczego ludzie woleli odsuwać niewygodne pytania, zamiast na nie odpowiadać.
Philip Gourevitch, autor „We Wish to Inform You That Tomorrow We Will Be Killed with Our Families”, nazwał książkę Bucka „głęboko przejmującą” i docenił, jak autor prowadzi przez „splątane pytania tej trudnej i niepokojącej historii z wielkim zakresem i wrażliwością”.
Pytania o winę oraz granice sprawiedliwości po wielu latach
Czy samo bycie częścią systemu czyni człowieka winnym? Zastanawiać może też los strażnika obozowego, który nigdy nie strzelał, ale pilnował, żeby nikt nie uciekł z miejsca, gdzie mordowano ludzi – czy on również ponosi odpowiedzialność? Trudno wreszcie nie zapytać, czy siedemdziesięcioletnie opóźnienie sprawiedliwości ma jeszcze sens, skoro oskarżeni są starszymi, schorowanymi ludźmi?
Buck nie podaje gotowych odpowiedzi. Śledzi raczej proces, w którym niemieckie społeczeństwo przez siedemdziesiąt lat uczyło się stawiać te pytania. W tekście widzimy, jak zmieniała się definicja winy i odpowiedzialności oraz jak naród mierzył się z własną przeszłością, która nie chciała przeminąć.
„Ostatni proces” to książka o wyborach moralnych, o systemach, które umożliwiają zło, i o ludziach, którzy decydują się być ich częścią albo nie. O tym, że „tylko wykonywałem rozkazy” nigdy nie było wystarczającą obroną – ale systemowi prawnemu zajęło dekady, żeby to uznać.
Lektura dla każdego, kto myśli o odpowiedzialności w strukturach hierarchicznych, o granicach posłuszeństwa i o cenie milczenia.

