Strona głównaLifestyleSportSto jedenaście kortów tygodniowo. Skąd wziął się boom na padla

Sto jedenaście kortów tygodniowo. Skąd wziął się boom na padla

-

Padel w Polsce nie jest już egzotyczną nowinką i wyrasta na jeden z najbardziej dynamicznych rynków sportowych w Europie. Jeszcze dekadę temu mało kto wiedział, czym różni się ten sport od tradycyjnego tenisa czy squasha. Dziś tempo, w jakim powstają nowe obiekty, całkowicie zaskakuje analityków branży rekreacyjnej.

Liczby, które zmieniły rynek rekreacji

W 2023 roku na całym świecie otwarto ponad dwa i pół tysiąca nowych klubów i blisko sześć tysięcy kortów – to średnio sto jedenaście nowych obiektów tygodniowo. Raporty przygotowane przez Playtomic i PwC wskazują, że globalna infrastruktura obejmuje już 58,3 tysiąca kortów, blisko dwadzieścia tysięcy klubów oraz ponad 19 milionów aktywnych graczy. Prognozy zakładają osiągnięcie poziomu 91 tysięcy kortów do 2028 roku.

W Europie liczba klubów padlowych wzrosła w ciągu pięciu lat o 181 procent, docierając do poziomu 27 tysięcy obiektów. Polska, choć wystartowała ze sporym opóźnieniem w stosunku do państw z zachodu kontynentu, nadrabia dystans bardzo dynamicznie. W 2021 roku w całym kraju funkcjonowało zaledwie około trzydziestu kortów. Do połowy 2024 roku liczba ta przekroczyła sto osiem obiektów zlokalizowanych w czterdziestu jeden ośrodkach i nieustannie rośnie.

Sport, który sprzedaje się sam

Za ten gwałtowny wzrost odpowiada unikalna kombinacja czynników społecznych i rynkowych. Badania wykazują, że dla uczestników kluczowy pozostaje wymiar towarzyski – prawie sześćdziesiąt procent ankietowanych wymienia aspekt integracyjny jako główny powód wizyt na kortach, podczas gdy ponad połowa kieruje się po prostu czystą przyjemnością z rozgrywki. Padel czerpie z zasad tenisa oraz squasha, oferując przy tym znacznie niższy próg wejścia. Mniejsza przestrzeń gry, prostsza technika uderzeń oraz dominujący format deblu naturalnie budują relacyjną, a nie stricte rywalizacyjną atmosferę.

Silny impuls rozwojowy przyniosły również lata pandemii. Zapotrzebowanie na aktywności w małych grupach, często w przestrzeniach częściowo otwartych, idealnie wpisało się w specyfikę tego sportu. Inwestorzy dostrzegli w nim nie krótkotrwałą modę, ale wysoce rentowny format biznesowy – stosunkowo tani w budowie, prosty w utrzymaniu i generujący stabilne przychody z systemów rezerwacji online oraz karnetów.

Rynek na progu dojrzałości

Polska przestrzeń inwestycyjna wciąż drastycznie różni się rozmiarem od rynków w Hiszpanii czy Włoszech, gdzie padel stanowi stały element miejskiego krajobrazu. Ta dysproporcja jest jednak kluczowym magnesem dla deweloperów nieruchomości sportowych. Miejsce na nowe obiekty wciąż istnieje, a rosnący popyt wyprzedza aktualną podaż.

Czy padel w Polsce powtórzy sukces z południa Europy, czy ostatecznie ukształtuje się jako stabilna, wyspecjalizowana nisza? Czas pokaże. Pewne pozostaje jedno – to jedna z niewielu dyscyplin ostatniego dziesięciolecia, której sukces mierzy się bezpośrednio w liczbie stale powstających kortów.

Źródła:

Chcesz mieć wpływ na to, o czym piszemy? Jesteś ekspertem lub masz wiedzę na temat, który mógłby zainteresować naszych czytelników?
Podziel się nim: redakcja@forcenews.pl
reklama

POWIĄZANE TEMATY

INSPIRACJE PO GODZINACH

reklama

STREFA SPORTU I PASJI

reklama

KLUCZOWE KONGRESY I TARGI