W zalewie letnich przewodników, które układają Grecję w porządne kolumny plaż, hoteli i atrakcji all inclusive, książka „Pasterzy jest coraz mniej” Thomasa Orchowskiego działa jak kontrpunkt.
To nie jest opowieść dla turysty z klapkami na oczach. To reportaż dla kogoś, kto wie, że prawdziwe życie dzieje się tam, gdzie kamery nie zaglądają – i gdzie czas niekoniecznie płynie zgodnie z rozkładem lotów z Berlina, Oslo czy Warszawy.
Orchowski, znany z wyczucia detalu i reporterskiej empatii, ponownie rusza na peryferie. Tym razem – geograficzne i społeczne. Kreta z jego książki to wyspa o dwóch twarzach. Z jednej strony – słońce, białe domy, zapach kawy unoszący się w powietrzu i głosy dzieci odbijające się od murów ciasnych uliczek. Z drugiej – górskie wioski, które od wieków rządzą się własnymi prawami, gdzie życie nie tylko toczy się „siga siga”, ale też gdzie pulsuje głęboko ukrytym gniewem.
To, co uderza już od pierwszych stron, to fotograficzna precyzja opisów, która nie dziwi, skoro autor sam odpowiada za zdjęcia do książki. Kreta u Orchowskiego pachnie konkretnie: potem, tytoniem i cierpką tsikudiją. Mówi językiem starych mężczyzn w kawiarniach, ich milczeniem, spojrzeniami pełnymi nieufności. Autor nie romantyzuje – ale też nie ocenia. Jest obecny, cierpliwy i uważny. Tylko tyle – i aż tyle.
Kiedy pisze o chłopcach grających w piłkę na zakurzonym boisku, robi to bez czułostkowości. Ale wystarczy jedno zdanie, by obraz został z czytelnikiem na długo. Orchowski nie szuka egzotyki, choć ta sama do niego przychodzi. Znajduje ją w detalach: zasłonie poruszanej wiatrem, spękanej skórze rolnika, cichym westchnieniu kobiety, która straciła syna w lokalnej wendecie.
To jednak nie tylko książka o teraźniejszości. Autor płynnie, niemal niezauważalnie, prowadzi nas przez warstwy historii wyspy. Od czasów minojskich, przez Bizancjum i rządy Wenecjan, aż po niemiecką okupację. Nie ma tu zbędnych lekcji historii – jest opowieść o miejscu, które samo jest historią. Gdzie przeszłość nigdy nie zniknęła, tylko wrosła w kamień, oliwkę, rytm codzienności.
Ważnym wątkiem, przewijającym się przez całość książki, jest zderzenie tradycji z nowoczesnością. Orchowski pokazuje, jak globalizacja dociera nawet tam, gdzie asfalt się kończy. Jak pasterze, którzy jeszcze niedawno byli filarami lokalnych społeczności, znikają. Jak ich miejsce zajmują ekrany, auta terenowe i łatwa gotówka. Tytuł książki – pozornie prosty – okazuje się głębokim komentarzem do zmiany społecznej, która nie pyta o zgodę.
„Pasterzy jest coraz mniej” to książka pisana z czułością, ale bez naiwności. Orchowski nie ucieka od tematów trudnych – przemocy, korupcji, handlu narkotykami. Ale też nie buduje z nich sensacji. Pokazuje wyspę taką, jaka jest – piękną i brutalną, gościnną i zamkniętą, nowoczesną i archaiczną jednocześnie. Czytelnik czuje, że autor nie był turystą z notesem, ale uczestnikiem rzeczywistości. I to sprawia, że ten reportaż wybrzmiewa mocniej niż niejeden krzykliwy bestseller.
Książka Thomasa Orchowskiego ukazuje się 9 lipca nakładem Wydawnictwa Czarne. W środku – opowieść, której nie znajdziecie w katalogu biura podróży. Ale jeśli kiedykolwiek chcieliście zrozumieć, dlaczego Kreta to coś więcej niż wakacyjna pocztówka, „Pasterzy jest coraz mniej” to lektura obowiązkowa.


