Pokochaj Bieszczady – nowy przewodnik Adriana Markowskiego pyta, gdzie patrzeć
Premiera: 28 kwietnia 2026 r., Wydawnictwa Prószyński i S-ka
Adriana Markowskiego i Bieszczady łączy relacja znacznie głębsza niż tylko turystyczna sympatia. Przez lata autor wydeptywał tamtejsze szlaki szukając śladów, które na pierwszy rzut oka pozostają niewidoczne. Interesowały go opuszczone wsie, zdziczałe sady i miejsca po dawnych ikonach, gdzie dziś stoją jedynie pamiątkowe tablice. Jego najnowsza publikacja to kolejna odsłona konsekwentnego projektu pisarskiego. Markowski, znany z takich tytułów jak „Bieszczady dla tych, którzy lubią chodzić własnymi drogami” czy propozycji dla młodszych podróżników, od lat udowadnia, że słowo jest jego naturalnym środowiskiem zawodowym.
Struktura przewodnika Pokochaj Bieszczady i dwuwarstwowa natura gór
Nowa książka została zaprojektowana w przemyślany, tygodniowy rytm: siedem dni to siedem konkretnych wycieczek górskich, z których każda posiada dwa warianty trudności. Autor uzupełnił ten plan o wyprawy piesze i samochodowe – nad Solinę, do historycznej Łopienki czy szlakiem dawnych cerkwi, nie zapominając o kultowej Bieszczadzkiej Kolejce Leśnej. Markowski stawia na prostotę – w przewodniku znajdziemy tylko to, co naprawdę niezbędne, oparte na jego wieloletnim doświadczeniu w terenie.
Ta konstrukcja oddaje dwoistość Bieszczadów. Z jednej strony mamy warstwę dostępną dla każdego: połoniny, zaporę w Solinie i gwarne karczmy. Z drugiej istnieje warstwa głębsza, wymagająca wiedzy o tym, kogo w tych górach już nie ma i jakie wydarzenia doprowadziły do dzisiejszego stanu krajobrazu.
Historia Bieszczadów i wpływ akcji Wisła na dzisiejszy krajobraz regionu
Zrozumienie Bieszczadów jest niemożliwe bez świadomości wydarzeń z 1947 roku. Do tego czasu blisko trzy czwarte mieszkańców stanowili Bojkowie – ukraińska ludność górska obecna na tym pograniczu od XV wieku. Akcja „Wisła”, której rocznica przypada dokładnie w dniu premiery książki, doprowadziła do wysiedlenia ponad 140 tysięcy osób. W efekcie kilkadziesiąt miejscowości całkowicie zniknęło z mapy.
Dzisiejsza „dzikość” Bieszczadów, którą zachwycają się turyści, to w dużej mierze efekt tamtego wyludnienia. Rozległe puste przestrzenie tam, gdzie niegdyś stały domy, zarośnięte fundamenty i zdziczałe jabłonie to blizny po dawnej kulturze. Turysta świadomy tej historii czyta otaczający go krajobraz zupełnie inaczej niż przypadkowy gość.
Statystyki turystyczne 2024 i rosnąca popularność Bieszczadów
Góry przyciągają coraz większą rzeszę odwiedzających, co potwierdzają dane GUS zebrane przez Podkarpacką Regionalną Organizację Turystyczną. Jesienią 2024 roku odnotowano wzrost liczby noclegów o ponad 7 procent w stosunku do roku poprzedniego. Choć region boryka się z sezonowością, gmina Solina przyjmuje już średnio 1,5 miliona turystów rocznie. W tym kontekście rzetelny przewodnik Adriana Markowskiego zyskuje na znaczeniu – staje się niezbędnym narzędziem dla osób, które chcą spędzić tydzień w górach i rzeczywiście zrozumieć to, co widzą.
Dlaczego przewodnik na tydzień Markowskiego to bedeker osobisty?
Markowski nie tworzy suchych zestawów współrzędnych GPS. Jego praca to opowieść o miejscu z historią, wymagająca od czytelnika uwagi i pewnego wysiłku emocjonalnego. Wiarygodność autora budują nie tylko poprzednie sukcesy wydawnicze, ale i osobisty wkład w kulturę regionu, jak choćby tomik piosenek „Niebo nad Caryńską” z 2012 roku.
Siedem dni opisanych w książce to wystarczająco dużo czasu, by dostrzec to, co najważniejsze, pod warunkiem, że wie się, czego szukać. Markowski wierzy, że z jego przewodnikiem w ręku można Bieszczady nie tylko zwiedzić, ale autentycznie pokochać. To mądra, spokojna lektura dla tych, którzy od podróży oczekują czegoś więcej niż tylko fizycznej obecności na szczycie.
Bieszczady nie obdarowują każdego tak samo – nagradzają przede wszystkim tych, którzy potrafią patrzeć uważnie.

