-0.7 C
Wrocław
niedziela, 15 lutego, 2026
Strona głównaBiznesPolski przemysł - ludzie i technologie w transformacji
reklama

Polski przemysł – ludzie i technologie w transformacji

-

Polski przemysł w punkcie zwrotnym – między przetrwaniem a przyszłością ludzi i technologii

Polski przemysł stoi przed wyborem, który wykracza daleko poza statystyki i raporty. To decyzja o tym, czy setki tysięcy pracowników będą miały szansę na rozwój zawodowy, czy firmy znajdą równowagę między presją kosztową a inwestycją w ludzi, i czy transformacja technologiczna stanie się szansą, a nie zagrożeniem. Sektor przetwórczy zmaga się z ograniczonym popytem, spadkiem zamówień i rosnącymi kosztami, ale prawdziwe wyzwanie leży głębiej – w sposobie myślenia o przyszłości pracy.

Kondycja sektora, choć trudna, nie przesądza jeszcze o jego losach. Wskaźnik klimatu koniunktury GUS dla przetwórstwa przemysłowego wyniósł w lipcu 2025 roku -7,7, co oznacza nieznaczną poprawę względem analogicznego okresu w 2024 roku, jednak sektor pozostaje jednym z najsłabiej ocenianych w gospodarce. Dla porównania, w branży finansowej wskaźnik ten osiągnął +24,6, a w hotelarstwie i gastronomii +11,5. Indeks PMI, który wzrósł w lipcu do poziomu 45,9 punktu, świadczy o niskiej aktywności, choć prognozy mówią o stopniowym odbiciu do 48 punktów na koniec roku i ponad 52 punktów w 2026 roku. To daje nadzieję, ale wymaga działania.

Ludzie w centrum kryzysu – niedobory, które bolą najbardziej

Najczęściej wymienianym problemem pozostaje pozyskanie i utrzymanie pracowników spełniających określone wymagania – wskazuje na to 58 procent przedsiębiorstw krajowych oraz 56 procent firm zagranicznych. Z raportu wynagrodzeń w sektorze przemysłowym Grafton Recruitment wynika, że największe trudności dotyczą znalezienia pracowników fizycznych, a także osób mających rzadkie specjalizacje, takich jak inżynierowie elektrycy czy energetycy z uprawnieniami budowlanymi. To właśnie te role decydują o sprawnej produkcji i ciągłości operacyjnej.

Problem ten ma głębsze korzenie niż tylko niedopasowanie rynkowe. Niedobór wykwalifikowanych pracowników fizycznych to efekt emigracji po wejściu Polski do Unii Europejskiej oraz niedopasowanej do rynku pracy edukacji. Brakuje programów, które kształcą uczniów w zakresie praktycznej nauki zawodu. W budownictwie dodatkowym problemem jest malejąca liczba absolwentów kierunków technicznych, co ogranicza dostępność nowych kadr. Jednocześnie demograficzny kryzys pogłębia sytuację – do 2030 roku liczba osób w wieku produkcyjnym zmniejszy się o około 1,5 miliona.

Firmy z polskim kapitałem wskazują, że drugim kluczowym wyzwaniem jest wzrost kosztów prowadzenia działalności (50 procent wskazań), które coraz mocniej obciążają płynność finansową i stabilność przedsiębiorstw. W przypadku firm z kapitałem zagranicznym na drugim miejscu znalazł się natomiast spadek liczby zleceń i trudności ze zbytem (35 procent), co bezpośrednio wpływa na rentowność. W obu grupach przedsiębiorstw widoczny jest problem niedopasowania budżetów płacowych do oczekiwań kandydatów, co nasila rotację i zwiększa presję płacową – taki problem sygnalizuje 46 procent firm z polskim kapitałem i 34 procent przedsiębiorstw z zagranicznym.

Strategie przetrwania czy wizja przyszłości?

Reagując na te wyzwania przedsiębiorstwa wdrażają strategie dostosowane zarówno do potrzeb rynkowych, jak i własnych priorytetów. Firmy z polskim kapitałem stawiają przede wszystkim na zwiększanie sprzedaży i poszukiwanie nowych rynków zbytu (56 procent) oraz optymalizację kosztów, w tym redukcję zatrudnienia (40 procent). Aby wzmocnić swoją konkurencyjność na rynku pracy, część z tych organizacji podejmuje działania mające na celu zwiększenie zatrudnienia wykwalifikowanej kadry (34 procent). Niektóre firmy decydują się na podnoszenie wynagrodzeń, zarówno w ramach ustalonych budżetów (30 procent), jak i punktowo (20 procent), aby zapobiegać rotacji kluczowych pracowników.

Przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym także koncentrują się na intensyfikacji sprzedaży (45 procent) i optymalizacji kosztów (40 procent). Istotne znaczenie ma dla nich utrzymywanie pozycji w strukturach międzynarodowych – aż 29 procent z nich prezentuje swoim centralom lokalną perspektywę, by zabezpieczyć inwestycje w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że firmy z zagranicznym kapitałem rzadziej decydują się na zwiększanie zatrudnienia (17 procent) czy podnoszenie płac (16 procent).

Obecne przedsiębiorstwa koncentrują się na stabilizacji bieżącej sytuacji, przede wszystkim na utrzymaniu kluczowych pracowników i kontroli budżetu, co odbywa się kosztem inwestycji w innowacje i nowe projekty. W dłuższej perspektywie takie podejście mogłoby osłabić konkurencyjność całego polskiego przemysłu, optymizmem napawają więc prognozy mówiące o odwróceniu trendu.

Robotyzacja jako szansa, nie zagrożenie

Polski przemysł pozostaje dramatycznie w tyle pod względem automatyzacji. Gęstość robotyzacji wynosi zaledwie 78 robotów na 10 tysięcy pracowników, podczas gdy średnia europejska to 430, a w Niemczech 429 robotów. Korea Południowa, światowy lider, ma wskaźnik na poziomie 1012 robotów. Co więcej, w 2024 roku w polskich fabrykach zainstalowano jedynie 2364 nowe roboty przemysłowe – spadek o 12 procent w stosunku do roku poprzedniego. To trzeci z rzędu rok spadku, podczas gdy Europa Środkowo-Wschodnia zanotowała jednoprocentowy wzrost, głównie dzięki Węgrom, gdzie chińskie inwestycje w fabryki samochodów elektrycznych spowodowały ponad 2,5-krotny wzrost instalacji.

Jednak automatyzacja nie musi oznaczać redukcji miejsc pracy. Przykłady polskich firm pokazują, że robotyzacja może być drogą do wzrostu i lepszych warunków pracy. Fabryka Velux w Namysłowie, która konsekwentnie rozwija projekty cyfryzacji od 2014 roku, stała się liderem w światowej grupie. Firma Temar z Mielca wdrożyła cztery coboty Universal Robots, zachowując pełną kontrolę nad procesem integracji dzięki szkoleniom swoich inżynierów. Coboty realizują zadania w podobnym tempie co człowiek, ale z zachowaniem wyższej, ustandaryzowanej jakości. W katowickiej fabryce Lipton ponad 20 cobotów obsługuje paletyzację na końcówkach linii produkcyjnych, a w ostrołęckim zakładzie Rumet 11 cobotów zwiększyło wydajność nawet do 300 procent, jednocześnie rozwiązując problemy z zatrudnieniem wykwalifikowanych operatorów maszyn.

Polski rynek wsparcia dla automatyzacji również się rozwija. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości rozstrzygnęła nabór „Automatyzacja i robotyzacja w MŚP” z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej, wybierając do dofinansowania 95 projektów na łączną kwotę 216,8 miliona złotych. Najwięcej zwycięskich projektów pochodzi z województwa podkarpackiego (32), mazowieckiego oraz lubelskiego (po 16). Wśród projektów znajdują się automatyzacja procesów spawalniczych, wycinania oraz transportu wewnętrznego czy robotyzacja produkcji reklam świetlnych.

Kompetencje jako fundament transformacji

Przyszłość polskiego przemysłu w perspektywie najbliższych kilku lat będzie zależeć od rozwoju trzech głównych obszarów. Pierwszym z nich jest automatyka przemysłowa i produkcja urządzeń. Niski poziom robotyzacji w Polsce sprawia, że właśnie automatyka i robotyka są postrzegane jako klucz do poprawy produktywności i rentowności. Drugim obszarem są chemia i farmacja oraz działalność badawczo-rozwojowa. Branże te uznawane są za rozwojowe, między innymi dzięki cyfryzacji procesów produkcyjnych oraz wdrażaniu technologii Przemysłu 4.0, obejmujących Internet Rzeczy, sztuczną inteligencję i robotykę.

Trzecim kierunkiem rozwoju są nowe kompetencje, wynikające z transformacji cyfrowej i rosnącego znaczenia zrównoważonego rozwoju – coraz większy popyt dotyczy stanowisk takich jak specjalista do spraw zrównoważonego rozwoju, analityk danych systemów logistycznych czy specjalista do spraw systemów magazynowych. W budownictwie coraz większe znaczenie mają umiejętności cyfrowe, zwłaszcza korzystanie z metodologii BIM (Building Information Modeling), która w najbliższych latach może stać się standardem w projektowaniu i realizacji inwestycji.

Kompetencje przyszłości można podzielić na trzy zasadnicze grupy. Pierwszą są kompetencje cyfrowe i techniczne, które nie ograniczają się jedynie do programowania czy analizy danych, ale obejmują szeroki zakres umiejętności – od cyfrowego rozwiązywania problemów po wiedzę z zakresu prywatności czy cyberbezpieczeństwa. Drugą grupę stanowią kompetencje poznawcze, potocznie nazywane kompetencjami myślenia – kreatywność, logiczne rozumowanie i rozwiązywanie złożonych problemów. Trzecią są kompetencje społeczne, które odróżniają pracę człowieka od pracy systemów informatycznych.

Wyzwaniem pozostaje edukacja. Absolwenci politechnik są dobrze przygotowani, jednak w szkołach średnich widać lukę – nauka często kończy się na programie Excel, podczas gdy przemysł pracuje na wizualizacjach, Power BI, SQL i łączeniu danych. To kwestia niedofinansowania systemu edukacji w Polsce i braku narzędzi do rozwijania bardziej zaawansowanych kompetencji. Potrzeby biznesu w zakresie digitalizacji i cyfryzacji rosną z roku na rok, powstaje więc luka kompetencyjna, która wymaga przekwalifikowania i upskillingu pracowników.

Regionalny wymiar przemian

Kondycja sektora ma bezpośrednie przełożenie na plany rekrutacyjne firm w poszczególnych regionach. Największe zapotrzebowanie dotyczy pracowników fizycznych, zwłaszcza niewykwalifikowanych. Obserwowany od drugiego kwartału 2025 roku wyraźny wzrost w tym zakresie wiąże się z sezonowością, charakterystyczną zarówno dla produkcji, jak i budownictwa. Widoczny jest też wysoki popyt na pracowników wykwalifikowanych, w tym techników, mechaników, elektryków, automatyków oraz kontrolerów jakości.

Na uwagę zasługuje budownictwo, które rozwija się pomimo zawirowań związanych z cenami surowców. W efekcie zapotrzebowanie na kadry utrzymuje się znacznie powyżej rynkowego benchmarku – poszukiwani są zarówno pracownicy fizyczni, jak i specjaliści: projektanci, inżynierowie, kierownicy budowy, a także wysoko wykwalifikowani inżynierowie o specjalności elektrotechnicznej i elektroenergetycznej z uprawnieniami budowlanymi.

Z kolei w obszarze badań i rozwoju obserwowany jest systematyczny spadek liczby rekrutacji, co wiąże się ze znaczącym ograniczeniem nowych inwestycji w tym sektorze, w szczególności w porównaniu z latami 2022-2023. Jednak w kolejnych latach można spodziewać się wzrostu zapotrzebowania w obszarze działalności badawczo-rozwojowej, wynikającego z lokowania w Polsce kompetencji dla przemysłu. W tej dziedzinie Polska może konkurować z krajami Europy Zachodniej, zarówno pod względem jakości, jak i kosztów zatrudnienia.

Wśród wyzwań, z jakimi zmagają się zespoły badawczo-rozwojowe, szczególnie dotkliwy jest niedobór wysoko wykwalifikowanych specjalistów, zwłaszcza w obszarach sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa i zaawansowanej analityki. Pomimo ogólnego spadku zatrudnienia w przemyśle segmenty zaawansowanych technologii, takie jak elektronika, farmacja czy technologie cyfrowe, wykazują systematyczny wzrost liczby miejsc pracy.

Między kosztami a wizją – wybór strategiczny

Największym zagrożeniem dla polskiego przemysłu nie jest tylko niepewność gospodarcza, ale również brak proaktywnych decyzji o inwestycjach w rozwój. Automatyzacja, cyfryzacja czy działania propagujące czysty przemysł to nie tylko trend, lecz konieczność, która decyduje o przewadze konkurencyjnej. Firmy, które potraktują te obszary jako element długofalowej strategii, a nie dodatkowy koszt, będą w stanie skutecznie odpowiedzieć na wyzwania rynku.

Koszty pracy są w Polsce niższe, a ceny robotów europejskie, co studzi entuzjazm do inwestycji w drogie technologie. Okres zwrotu z tego typu inwestycji w Polsce jest dłuższy niż w fabrykach zachodnich. Jednak rosnące na przestrzeni lat koszty pracy mogą odebrać przewagę konkurencyjną. Nowoczesne technologie, automatyzacja i cyfryzacja pozostają jedyną drogą, by utrzymać konkurencyjność. Dlatego potrzebna jest krajowa strategia dla przemysłu w tym zakresie.

Na tle wyzwań gospodarczych i społecznych sektor przemysłowy staje przed koniecznością redefinicji swojej roli. Kluczowe dla jego przyszłości będzie zbudowanie równowagi między efektywnością operacyjną a inwestycją w ludzi, technologie i elastyczne modele pracy. To od gotowości firm do adaptacji będzie zależeć, jak polski przemysł odnajdzie się w nowej rzeczywistości. Transformacja może być szansą na lepsze miejsca pracy, wyższe kompetencje pracowników i bardziej zrównoważony rozwój – jeśli tylko spojrzymy na nią jako na inwestycję w ludzi, a nie tylko w maszyny.

Źródła:

Chcesz mieć wpływ na to, o czym piszemy? Jesteś ekspertem lub masz wiedzę na temat, który mógłby zainteresować naszych czytelników? Podziel się nim: redakcja@forcenews.pl

reklama

Targi, konferencje, szkolenia

Znajdź kluczowe targi i konferencje. Inwestuj w siebie i buduj swoją pozycję w branży.

reklama

POLECANE WYDARZENIA

reklama