9.1 C
Wrocław
niedziela, 19 kwietnia, 2026
Strona głównaRozwójZdrowiePrewencja - od zawału do smartwatcha. MedTech ratuje zdrowie
reklama

Prewencja – od zawału do smartwatcha. MedTech ratuje zdrowie

-

Od zawału do smartwatcha. Jak polska ochrona zdrowia uczy się prewencji

0,14% PKB. Tyle Polska wydała na profilaktykę zdrowotną w 2022 roku. Zajmujemy trzecie miejsce od końca w Unii Europejskiej. Czechy wydają kilkukrotnie więcej, podobnie Chorwacja. A my? Zmniejszyliśmy nakłady z 2% w 2019 roku do zaledwie 1,8% trzy lata później, podczas gdy inne kraje w tym samym czasie podwoiły lub potroiły swoje budżety na zapobieganie chorobom.

Można powiedzieć, że to smutna statystyka i wrócić do przeglądania telefonu. Zmiana podejścia nie wynika z wizji, ale z desperacji. Bo demografia nie czeka, ponadto kolejki rosną, a lekarze wypalają się jeden po drugim. Czasem transformacja przychodzi nie przez mądrość, lecz przez konieczność.

Program Moje Zdrowie NFZ, stare problemy prewencji

W maju 2025 roku Narodowy Fundusz Zdrowia uruchomił program „Moje Zdrowie”. Nazwa może brzmi jak kolejna akcja marketingowa, jednak skala jest inna. Objął trzydzieści milionów Polaków po dwudziestym roku życia. Co więcej, młodsi mogą robić bilans zdrowia co pięć lat, starsi co trzy. Roczny koszt przekracza 336 milionów złotych.

Program zakłada ocenę stylu życia, wywiadu rodzinnego, ryzyka chorób sercowo-naczyniowych i nowotworowych, stanu zdrowia psychicznego. Ponadto ma zachęcać do szczepień. Brzmi ambitnie, może nawet za ambitnie, jeśli spojrzymy na to, jak system radzi sobie na co dzień.

Weźmy test FIT, który ministerstwo chce wprowadzić jako przesiewowy w kierunku raka jelita grubego. Jest nieinwazyjny, wykrywa krew w kale, a w założeniu ma zastąpić kolonoskopię, której większość ludzi boi się jak ognia. Logiczne, prawda? Tylko kto będzie te testy zlecał? Kto je zinterpretuje? Kto zajmie się pacjentem, jeśli wynik wyjdzie niepokojący?

Wypalenie zawodowe lekarzy jako bariera dla prewencji

Polskie szpitale i przychodnie zatrudniają ponad 720 tysięcy osób. Z tego liczba lekarzy wynosi 153 tysiące, a pielęgniarek oraz położnych ponad 300 tysięcy. Liczby wyglądają solidnie, prawda? Dopóki nie spojrzysz na średni wiek. Typowa pielęgniarka w Polsce ma dziś około 54 lata, w niektórych województwach nawet 55. Więcej osób odchodzi na emeryturę niż wchodzi do zawodu.

Raport Philips z 2024 roku rzuca światło na coś, o czym wszyscy wiedzą, ale mało kto mówi głośno. Połowa dyrektorów placówek medycznych przyznaje, że ich pracownicy cierpią na wypalenie zawodowe. Dodatkowo jedna trzecia widzi, jak personel myśli o odejściu z pracy. Co więcej, 74% polskich menedżerów ochrony zdrowia twierdzi, że lekarze i pielęgniarki mają za mało czasu na pacjenta. Średnia europejska to 58%, podczas gdy my bijemy rekordy w złą stronę.

Fundacja Nie Widać Po Mnie przeprowadziła w latach 2023-2024 badanie wśród pięciu tysięcy medyków. Wyniki są alarmujące: co trzeci lekarz ma zaburzenia depresyjno-lękowe. Ponadto ponad połowa rozważa odejście z zawodu przez wypalenie. Podobnie ponad połowa potrzebuje wsparcia psychologa czy psychiatry. Wreszcie ponad połowa zgłasza bóle głowy, napięcie mięśni, problemy z trawieniem.

To nie są abstrakcyjne statystyki do raportu, lecz konkretni ludzie, którzy mają cię wyleczyć, kiedy zachorujesz. Wypalony lekarz nie będzie z tobą rozmawiał o stylu życia, nie będzie cię przekonywał do regularnych badań kontrolnych. Zamiast tego będzie starał się po prostu przeżyć kolejny dzień robczy.

I teraz chcemy od tych samych ludzi budować system profilaktyki? Mimo wszystko coś się zmienia.

MedTech i AI ratują polską ochronę zdrowia

W tej sytuacji technologia przestaje być luksusem czy modnym dodatkiem, lecz staje się jedynym sensownym wyjściem. Co ciekawe, Polska, mimo że wydaje grosze na zdrowie publiczne, ma rosnący ekosystem startupów medycznych. Co więcej, według raportu „Top Disruptors in Healthcare 2025″, aż 60% polskich firm z branży MedTech pracuje nad rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym.

Centrum e-Zdrowia podało na początku roku, że 13,2% szpitali wdrożyło już AI do diagnostyki. To prawie dwa razy więcej niż rok wcześniej, co pokazuje skalę zmian. Tymczasem Warszawa, Wrocław, Kraków stały się miejscami, gdzie powstają narzędzia zmieniające sposób, w jaki leczymy ludzi.

Infermedica i siła regionalnego MedTech

Infermedica z Wrocławia używa sztucznej inteligencji do wstępnej diagnozy pacjentów. Współpracują z Allianz, Microsoft, PZU Zdrowie, a w 2022 roku pozyskali 120 milionów złotych na rozwój. Ich system odbiera część rutynowych konsultacji od lekarzy POZ, dzięki czemu lekarz może zająć się tymi przypadkami, które naprawdę wymagają ludzkiego osądu.

GlucoActive pracuje nad bezinwazyjnym glukometrem, który mierzy poziom glukozy we krwi bez nakłuwania palca. GlucoStation używa metod optycznych, co dla milionów Polaków z cukrzycą oznacza nie tylko wygodę, lecz także szansę na lepszą kontrolę choroby, mniej powikłań, dłuższe życie w lepszej formie.

Biotts rozwija leki w formie maści i plastrów, które mają zastąpić tabletki i zastrzyki w onkologii i diabetologii. Z kolei BioCam projektuje inteligentną kapsułkę endoskopową do szybszej diagnostyki chorób układu pokarmowego. Wszystko to dzieje się we Wrocławiu i okolicy, pokazując siłę regionalnego ekosystemu innowacji.

Raport pokazuje jeszcze jedną istotną rzecz. 63% polskich startupów MedTech projektuje swoje rozwiązania dla lekarzy i personelu medycznego. Co więcej, 66% ma już finansowanie od placówek zdrowotnych. Innowacje powstają zatem w dialogu z ludźmi, którzy faktycznie wiedzą, gdzie system zawodzi.

Regiony walczą o swoją szansę

Dolny Śląsk, Mazowsze, Małopolska aktywnie budują ekosystemy wsparcia dla firm z branży zdrowia i technologii. Na przykład The Heart Warsaw uruchomił program HealthTech wspierany przez AbbVie i Neuca. Jednocześnie Naczelna Izba Lekarska stworzyła NIL IN – Sieć Lekarzy Innowatorów, która ma pomagać lekarzom w myśleniu o technologiach i nowych rozwiązaniach systemowych. Ponadto Polska Federacja Szpitali wydaje coroczny raport „Top Disruptors in Healthcare”, który mapuje cały rynek startupów medycznych w kraju.

Wrocław może pochwalić się największą koncentracją firm MedTech w regionie, podczas gdy Warszawa przyciąga kapitał i międzynarodowe korporacje. Natomiast Kraków ma uczelnie i kadry. Każdy region szuka swojej przewagi, dzięki czemu konkurencja napędza innowacje.

Prewencja w polskiej ochronie zdrowia w praktyce

Zmiana z leczenia na prewencję nie dokonuje się przez wielkie programy rządowe ani przez przemówienia ministrów. Zamiast tego dokonuje się przez tysiące małych decyzji. Przez lekarza, który podczas wizyty w ramach programu „Moje Zdrowie” nie tylko zleca badania, ale rozmawia – o diecie, o ruchu, o stresie. Przez aplikację, która przypomina o regularnych pomiarach ciśnienia. A także przez AI analizującą zdjęcie RTG i wskazującą wczesne zmiany, które zmęczony radiolog mógłby przeoczyć po dwunastogodzinnym dyżurze.

Urządzenia noszone na ciele przestały być gadżetem dla entuzjastów. Na przykład Apple Watch wykrywa migotanie przedsionków, podczas gdy Oura Ring monitoruje sen i poziom stresu. Tymczasem polskie startupy pracują nad czujnikami dedykowanymi konkretnym schorzeniom – od ciągłego monitoringu glukozy przez pomiar parametrów sercowych aż po wczesne wykrywanie objawów chorób neurodegeneracyjnych.

Największym wyzwaniem pozostaje jednak integracja. NFZ przez dekady płacił za leczenie, a dopiero teraz uczy się, jak płacić za to, że ktoś nie zachorował. Podobnie szpitale powoli odkrywają, że inwestycja w technologie profilaktyczne może po latach obniżyć koszty leczenia zaawansowanych chorób. Niemniej wymaga to myślenia strategicznego, a system przez lata funkcjonował w trybie zarządzania kryzysami – od kryzysu do kryzysu.

Najpierw zadbaj o swoich ludzi

Paradoks polega na czymś prostym, choć często pomijanym. Nie zbudujesz systemu opartego na prewencji, jeśli najpierw nie zadbasz o tych, którzy go tworzą. Dlatego program „Zdrowy medyk – badanie dobrostanu kadry medycznej w Polsce” potrwa do lipca 2025 roku. Objęły go patronatem wszystkie kluczowe samorządy zawodowe. To pierwszy tak szeroki przegląd zdrowia psychicznego lekarzy, pielęgniarek, farmaceutów, diagnostów, fizjoterapeutów, ratowników.

Niektóre firmy i szpitale zaczynają dostrzegać oczywistą prawdę, której długo unikano. Wellbeing pracowników służby zdrowia nie jest akcją CSR-ową na ładne zdjęcia w raporcie rocznym, lecz stanowi inwestycję biznesową. Wypalony lekarz bowiem popełnia błędy, jest mniej efektywny, odchodzi z zawodu i zwiększa niedobory kadrowe. W związku z tym część placówek wprowadza programy wsparcia psychologicznego, elastyczne grafiki, dedykowane przestrzenie do regeneracji.

To wciąż za mało i za późno, jednak kierunek się zmienia.

Zagraniczne przykłady pokazują, że da się inaczej. Na przykład czterodniowy tydzień pracy testowany w niektórych szpitalach na Zachodzie przynosi lepsze wyniki zdrowotne personelu bez utraty efektywności. Ponadto medytacja przestała być egzotyką – weszła do sal konferencyjnych i szpitalnych pokoi socjalnych. Natomiast w Skandynawii lekarze mają dostęp do regularnych superwizji i wsparcia psychologicznego jako element standardowego pakietu benefitów.

Może kiedyś i my tam dojdziemy.

Punkt zwrotny czy zmarnowana szansa na prewencję

Rok 2025 może być rokiem, w którym coś się zmieni, albo kolejnym, w którym nic się nie zmieni, mimo że wszyscy mówią o zmianie. Program „Moje Zdrowie” ruszy pełną parą, podczas gdy startupy MedTech będą pozyskiwać kolejne rundy finansowania. Jednocześnie AI będzie diagnozować choroby szybciej i trafniej. Wszystko to może zadziałać – albo nie.

Prewencja nie jest kosztem, co wie każdy, kto prowadzi firmę albo zarządza budżetem rodzinnym. Każda złotówka wydana dziś na wykrycie nadciśnienia i zmianę stylu życia oszczędza bowiem dziesiątki złotych na leczeniu zawału za dziesięć lat. Tylko trzeba mieć odwagę patrzeć dalej niż najbliższy kwartał budżetowy, a także wystarczająco dużo cierpliwości.

Polska ma wszystkie składniki tej układanki. Ma rosnące finansowanie programów profilaktycznych, mimo że wciąż śmiesznie niskie. Ponadto ma dynamiczny ekosystem startupów oferujących rzeczywiste rozwiązania, nie powerpointa z obietnicami. Dodatkowo ma regiony, które walczą o pozycję hubów technologicznych. Brakuje jednak jednego – spójnej wizji i wystarczająco długiego horyzontu czasowego, by pozwolić tym elementom zadziałać razem.

Medycyna reaktywna nigdy nie zniknie, co należy jasno powiedzieć. Zawsze będziemy potrzebować karetek, chirurgów, intensywnej terapii. Ludzie będą mieli wypadki, dostaną zawałów, zachorują na raka. Niemniej równolegle musi rosnąć medycyna proaktywna – ta, która nie czeka, aż coś się stanie, lecz działa, zanim pojawią się pierwsze objawy. Od zawału do smartwatcha jest długa droga, którą Polska dopiero rozpoczyna.

Źródła:

Chcesz mieć wpływ na to, o czym piszemy? Jesteś ekspertem lub masz wiedzę na temat, który mógłby zainteresować naszych czytelników? Podziel się nim: redakcja@forcenews.pl

reklama

Targi, konferencje, szkolenia

Znajdź kluczowe targi i konferencje. Inwestuj w siebie i buduj swoją pozycję w branży.

reklama

POLECANE TARGI I KONEFRENCJE

reklama

POLECANE WYDARZENIA SPORTOWE