Po śmierci siostry Franki w warszawskim getcie Pola Nireńska przestała mówić po polsku. Do końca życia. Nawet ze swoim mężem, polskim bohaterem narodowym Janem Karskim, rozmawiała wyłącznie po angielsku. Weronika Kostyrko w swojej książce rekonstruuje to milczenie oraz wszystko, co się za nim kryło – ból, poczucie zdrady i traumę, której nie dało się ukoić.
Posag na taniec i ucieczka przed tożsamością Poli Nireńskiej
Perla Nirensteinówna urodziła się w 1910 roku w Warszawie. Imię Pola oraz nazwisko Nireńska wybrała sobie sama, kreując nową tożsamość sceniczną od pierwszego tournée w 1932 roku. Kobieta, która przez lata uciekała przed jedną definicją samej siebie, w dokumentach widniała pod wieloma nazwiskami. Rodzina miała wobec niej zupełnie inne plany. Posag, który miał zapewnić jej stabilne życie, przeznaczono na naukę tańca tylko pod warunkiem, że Pola zostanie nauczycielką. Obiecała ojcu, że nigdy nie stanie na scenie. Złamała tę obietnicę niemal natychmiast.
W prestiżowej szkole Mary Wigman w Dreźnie stała się nie tylko wybitną uczennicą, ale i bliską osobą dla samej mistrzyni. Jednak dojście Hitlera do władzy przerwało ten etap. Pola Nireńska musiała uciekać. Jej tułaczka wiodła przez Wiedeń, Florencję i Londyn, aż po Tel Awiw i Nowy Jork. Każdy przystanek był próbą ocalenia siebie i swojej sztuki w świecie, który stawał się coraz bardziej wrogi.
Milczenie po polsku – trauma i związek z Janem Karskim
Tragedia dotknęła ją najmocniej, gdy w getcie warszawskim zginęła jej siostra Franka. Nireńska straciła w Zagładzie siedemdziesięciu czterech członków rodziny. Miała żal do dawnych polskich przyjaciół, którzy nie udzielili France schronienia. Tego nie potrafiła ani zapomnieć, ani wybaczyć. Od tego momentu polszczyzna stała się dla niej językiem nieobecnym.
Kiedy po wojnie w Waszyngtonie spotkała Jana Karskiego, oboje byli naznaczeni podobnym piętnem. On nosił w sobie ciężar misji, których świat nie chciał słuchać, ona straty, których nikt nie chciał rozliczyć. Zbliżyło ich poczucie utraty. Pola, zafascynowana buddyzmem, przyjęła dla męża katolicki chrzest, by chronić jego reputację jako profesora. Wzięli ślub, zobowiązując się do miłości i wzajemnego szacunku dla swojego milczenia o przeszłości.
Karski i Pola Nireńska w nowym świetle dokumentów
Książka Weroniki Kostyrko to nie tylko biografia tancerki. To także portret Karskiego widzianego z zupełnie innej, prywatnej strony. Autorka dotarła do niepublikowanych dokumentów z czasów jego pracy w przedwojennym MSZ. Wiedza o jego młodzieńczym oddaniu idei Wielkiej Polski rzuca nowe światło na związek z kobietą, która w domu nigdy nie chciała słyszeć ojczystego języka męża.
Gdy w 1968 roku w Polsce antysemicka nagonka przybrała na sile, Nireńska przeżyła załamanie nerwowe. Karski trwał przy niej, starając się ukryć przed światem nawroty jej depresji i kolejne pobyty w szpitalach psychiatrycznych. Chronił ją przed demonami przeszłości, które wciąż powracały z nową siłą.
Ostatni taniec i tragiczny finał życia Poli Nireńskiej
Pożegnalnym dziełem artystki była „Tetralogia Holocaustu” – przejmująca opowieść o matce i córkach trafiających do obozu. Pola Nireńska zatańczyła Zagładę, bo był to jedyny sposób, w jaki umiała ją udźwignąć. 25 lipca 1992 roku tancerka odebrała sobie życie, skacząc z balkonu waszyngtońskiego mieszkania. Karski do końca życia nie wybaczył sobie tej śmierci, powtarzając, że tolerowanie przemocy jest jej sprzyjaniem.
Wznowienie biografii nakładem Wydawnictwa Marginesy, które ukazuje się 13 maja 2026 roku, to szansa na ponowne odkrycie tej niezwykłej postaci. To historia o tym, jak wielka sztuka przeplata się z wielką traumą i jak trudno jest uciec przed językiem, który kojarzy się wyłącznie z bólem.


