Czerwiec w Sudetach Środkowych potrafi być bezlitosny. To właśnie wtedy, gdy słońce operuje najmocniej, śmiałkowie ruszają na trasę Potrójnej Korony Wałbrzyskiej. Uważana za najtrudniejszą odsłonę całego cyklu, nie bierze jeńców. Strome podejścia i karkołomne zejścia to tutaj norma, a nie wyjątek. To propozycja dla osób, które zamiast klasycznych spacerów szukają w górach autentycznego zmęczenia i chcą poczuć, gdzie leży granica ich fizycznej wytrzymałości.
Góry Wałbrzyskie i Kamienne w pigułce
Specyfika tego regionu polega na jego pionowym charakterze. Góry Wałbrzyskie i Kamienne słyną z krótkich, ale niezwykle intensywnych odcinków, które potrafią wycisnąć resztki sił z najbardziej doświadczonych piechurów. Trasa długa to aż osiemdziesiąt kilometrów marszu z imponującym przewyższeniem wynoszącym trzy i pół tysiąca metrów. Start odbywa się w piątkowy wieczór, co oznacza, że pierwsze kilometry pokonuje się w świetle czołówek. Dla tych, którzy potrzebują nieco skromniejszego, ale wciąż wymagającego wyzwania, organizatorzy przygotowali trasę krótką o długości czterdziestu pięciu kilometrów.
Cztery szczyty po złoto
Aby zdobyć pamiątkową odznakę i zaliczyć to wyzwanie, uczestnicy muszą zameldować się na wierzchołkach czterech kluczowych gór: Chełmca, Borowej, Waligóry oraz Wielkiej Sowy. Każdy z tych punktów to osobna historia – od najwyższego szczytu Gór Sowich, po owianą legendą stromizny Waligórę. Baza wydarzenia mieści się w wałbrzyskim kompleksie Aqua-Zdrój, co po powrocie ze szlaku daje uczestnikom niezbędny komfort i przestrzeń do regeneracji. To rajd, w którym liczy się nie tylko kondycja, ale przede wszystkim odporność psychiczna na kolejne, wydające się nie mieć końca metry w górę.






