Wyspa Sprogø – duńska historia kobiet, których państwo nie chciało widzieć.
W pierwszej połowie XX wieku Dania, dziś kojarzona z egalitaryzmem i wysoką jakością życia, prowadziła politykę, która rzuca cień na obraz państwa dobrobytu. W centrum tej historii znajduje się wyspa Sprogø. To niewielki skrawek ziemi, na który przez cztery dekady trafiały kobiety uznane przez władze za „kłopotliwe”.
Były to osoby określane jako „moralnie upadłe”, zbyt niezależne lub po prostu inne. W praktyce oznaczało to zarówno kobiety żyjące poza konwencjami obyczajowymi, jak i te, które nie wpisywały się w ówczesne normy produktywności. Choć na wyspie zapewniano im dach nad głową, opiekę medyczną, dostęp do radia i kina, to władze decydowały także o sterylizacji części z nich. Większość nigdy nie wróciła do dawnego życia.
Agata Komosa-Styczeń w książce „Wyspa niechcianych kobiet” pokazuje ten fragment historii bez uproszczeń. Nie wydaje wyroków. Pyta: czy Sprogø było miejscem opresji, czy próbą – choć kontrowersyjną – „naprawy” społeczeństwa w duchu ówczesnej myśli państwowej?
Autorka przenosi czytelnika w czasy, gdy budowa duńskiego modelu państwa dobrobytu miała swoją cenę. Aby system działał, większość obywateli musiała być aktywna zawodowo. Ci, którzy nie spełniali kryteriów produktywności – z przyczyn zdrowotnych, intelektualnych lub moralnych – byli izolowani. To rodzi pytania, które pozostają aktualne także dziś: jak państwo definiuje „użyteczność” obywatela? I gdzie leży granica między troską a kontrolą?
Komosa-Styczeń, mieszkająca od trzech lat w Danii, czerpie z archiwów, relacji i kontekstu społecznego. Jej książka staje się nie tylko opowieścią o Sprogø, ale też o mechanizmach wykluczenia. To książka o tym, jak historia wpływa na współczesną debatę o wolności jednostki w ramach systemu.
Premiera książki „Wyspa niechcianych kobiet” Agaty Komosy-Styczeń odbędzie się 13 sierpnia br. nakładem Wydawnictwa Czarne.

