Zanim Jan Żabiński ocalił setki ludzi w warszawskim zoo, ukształtował go gen nieposłuszeństwa i „zwyczajna przyzwoitość” przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Jan Żabiński urodził się 8 kwietnia 1897 roku w Warszawie jako syn rejenta i wybitnego szachisty. Zanim w 1929 roku objął stanowisko dyrektora ogrodu zoologicznego, był już żołnierzem, zoologiem i człowiekiem z wyraźnym kompasem moralnym. Jednak zanim nadeszła próba czasu okupacji, była rodzina — wielopokoleniowa, pełna ekscentryków i kobiet wyprzedzających swoją epokę. To właśnie tę wielobarwną sferę prywatną odkrywa przed nami Teresa Czerniewicz-Umer w swojej najnowszej książce.
Genealogia Jana Żabińskiego. Skąd bierze się odwaga?
Książki o Sprawiedliwych zwykle zaczynają się od huku pierwszych bomb. Teresa Czerniewicz-Umer wybiera inną drogę: cofa się do połowy XIX wieku, do Jana Stefana Żabińskiego — ekscentrycznego kasjera Mennicy Warszawskiej i wolnomularza. To ryzykowny, ale fascynujący zabieg narracyjny. Autorka buduje opowieść o tym, jak rodzi się charakter, sięgając głęboko do archiwaliów i rodzinnych wspomnień, których gromadzenie zajęło jej lata.
Żabińscy, choć noszą popularne nazwisko, w tej opowieści mają własną, wyrazistą linię. Pradziadek Jana, mason z loży Kazimierz Wielki, musiał składać carowi przysięgę na wierność, a jednak wychował syna zdolnego do buntu przeciwko każdej niesprawiedliwej władzy. To studium genealogiczne pokazuje, że heroizm Jana Żabińskiego nie był nagłym impulsem, lecz wynikiem rodowej tradycji niezależności.
Rodzina Żabińskich. Szachy, prawo i silne kobiety
Ojciec Jana, Józef Żabiński, był postacią nietuzinkową — rejentem i pierwszym prezesem Polskiego Związku Szachowego. W 1923 roku, po wygranym procesie, pół miliona marek honorarium przekazał na cele społeczne, wspierając akademiki i pomoc ofiarom trzęsienia ziemi w Japonii. Przy szachownicy mierzył się z samym Bolesławem Prusem, który uwiecznił go w swoich zapiskach jako gracza niezwykle szarmanckiego.
Niezwykle ważnym wątkiem są siostry Jana, które burzyły ówczesne stereotypy. Maria Czerniewiczowa współtworzyła gospodarcze życie Kłodawy, Józefa Zaorska była aktywną społecznie chemiczką, a Hanna Petrynowska — lekarka PWPW — zginęła w 1944 roku, pozostając do końca przy rannych powstańcach. To był dom kobiet wykształconych i pracujących, dla których niezależność była naturalnym stanem bytu.
Dyrektor warszawskiego zoo. Jan Żabiński i ochrona gatunków
Kiedy Jan Żabiński objął stery warszawskiego zoo w 1929 roku, uczynił z niego jeden z najlepszych ogrodów w Europie. To pod jego okiem urodziła się słynna słonica Tuzinka, a woliery stały się miejscem pionierskich sukcesów w rozmnażaniu koni Przewalskiego. Żabiński wyprzedzał swoją epokę, myśląc o zoo nie jako o wystawie osobliwości, ale jako o narzędziu realnej ochrony gatunków.
Wybuch wojny zamienił ogród w ruiny, ale Żabiński, mianowany zarządcą miejskich parków, wykorzystał swoje uprawnienia, by nieść pomoc tym, których system skazał na niebyt. Przez willę na terenie zoo i opuszczone klatki przewinęło się blisko 300 osób. Podczas gdy Antonina Żabińska ostrzegała ukrywających się, grając na fortepianie arię Offenbacha, Jan przemycał broń i wykładał na tajnych kompletach. Dla niego nie było to bohaterstwo, a jedynie „zwyczajna przyzwoitość”.
Teresa Czerniewicz-Umer. Biografia Żabińskich pisana od wewnątrz
Teresa Czerniewicz-Umer nie jest tylko biografką — jest członkinią tej rodziny. Jako absolwentka polonistyki i doświadczona redaktorka, tropi ślady przodków z niemal detektywistyczną pasją. Jej perspektywa jest cenna, bo choć pisze o „swoich”, unika hagiografii. Nie boi się wspominać o mezaliansach, trudnych przysięgach czy skomplikowanych życiorysach, co nadaje opowieści autentyczności.
Książka „Żabińscy. Cóż to była za rodzina!” ukaże się 12 kwietnia 2026 roku nakładem Wydawnictwa Czytelnik. To lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć, że wielka historia zawsze zaczyna się w domu — przy wspólnym stole, przy szachownicy i w wartościach przekazywanych szeptem.

